Dziś jest 20 września 2019 r.
6328. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
3255. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
2955. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)


Różne > "Wybieram klimatyzację"

Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.

12 stycznia 2010 r., 22:05 — Henryk Leszczyński

Obecnie przypominamy chyba naszą realną ojczyznę w przeddzień rozbiorów.

Diuk Matwiej Skarbnikow

Przeraża mnie adekwatność tej myśli tak, jak przeraża mnie wszystko to, co w ostatnich dniach się w Sarmacji dzieje. Bynajmniej nie twierdzę, by nie przerażało mnie to, co w Księstwie działo się przez ostatnie miesiące, jednak moment dziejowy, który, nie bójmy się tego powiedzieć, kreujemy, jest w pewien sposób znamienny. Możemy bowiem sprawić, że powyższy cytat będzie tylko zgrabnym bon motem, możemy też zadbać, by był on proroczym. Siląc się na eufemizm, to byłoby smutne.

Co martwi

Martwi mnie natomiast sposób, w jaki decydujemy nad znaczeniem tych słów. I już nie chodzi o przepad, nieco zbyt mocny bodziec mający nas rozruszać. Nie chodzi o markiza Kedara, przyrównywanego do Jaruzelskiego, mieszanego z błotem, który właśnie teraz pokazuje, że jest mężem stanu. Przyznaję, kierującym się racją stanu dość swoiście pojętą. Nie chodzi już nawet o fakt bezczelnego naigrywania się ze zdobyczy demokracji w postaci jawnego głosowania. Pomimo całego pesymizmu, który we mnie drzemie, z głośna czasem pochrapującego, nie uważam, w przeciwieństwie do redaktora Cezara, że przez Sarmację przebiegnie (od Srebrnego Rogu w Teutonii po Fer w Gellonii) „z wielkim zgrzytem” kreska, dzieląca ją na dwa obozy. Już nie raz w Księstwie były nie dwa, a wiele więcej ujadających obozów i jakoś to przetrwaliśmy. Jednak czy ujadanie, z którym mamy dziś do czynienia, odpowiada powadze sytuacji? Bynajmniej.

Konflikt tragiczny

„Będzie źle dopóty, dopóki nie zostanie przekroczona elementarna masa krytyczna niezbędna dla zaistnienia sporów politycznych. Pewne płynne, ale istniejące minimum dyskutantów o różnych wizjach plus brak możliwości zrealizowania tych wizji jednocześnie” – pisał w sierpniu ubiegłego roku Książę Senior Piotr Mikołaj. Pisanie, że słowa te nie straciły na aktualności, to truizm. Masę krytyczną wyzwolił swą abdykacją Daniel Łukasz. Minimum dyskutantów pojawiło się zaraz potem, głównie dzięki repatriacji Wandejczyków. Wizje, choć nieśmiało, zaczęły się krystalizować wraz z pierwszymi wątpliwościami i pytaniami obywateli. Czy jednak są one dostatecznie wykrystalizowane, czy wzajemnie się wykluczają?

Realioza skutecznie uniemożliwiła mi udział w gorących, przedelekcyjnych dyskusjach. Ze strzępków informacji jawił mi się obraz niczym – jak to ujął JKW Piotr Mikołaj – z greckiej tragedii. Oto bowiem naprzeciwko siebie stanęli kandydaci różniący się w sferze ideowej chyba tylko orientacją seksualną. Nadrobienie wszystkich zaległości, kilkuset maili, kilkudziesięciu artykułów, kilka godzin rozmów, tej sytuacji jakoś diametralnie nie zmieniło. I tu jest pies pogrzebany.

Happening czyni cuda

Pisząc powyższe mam rzecz jasna na myśli Michasia Winnickiego i Matwieja Skarbnikowa. Paweł Szermiński swoją kandydaturę otwarcie traktuje jako happening, a bywają one bardzo pożyteczne. Mam jednak wrażenie, że wicehrabia Szermiński nie wykorzystał należycie szansy, jaką sobie wytworzył. Jako kandydat-performancer (przepraszam za kaleczenie języka) mógł pozwolić sobie na więcej, zadając niewygodne pytania, wbijając szpile tam, gdzie pozostali się nie odważyli i mówiąc o tym, co ‘przyszłemu Księciu’ nie wypada. Zostaje więc po jego występie pewien niedosyt. Oczywiście zakładamy, że Szermiński nie chciał w ten zawoalowany sposób zostać Księciem, co, zważywszy na jego biografię, jest jednak mało prawdopodobne.

Królestwo za różnicę

W sprawach zasadniczych, czyli ustrojowych i gospodarczych różnice między Skarbnikowem i Winnickim to niuanse. Obaj chcą (powiedzmy sobie otwarcie - muszą) pozostać raczej w cieniu i niczym nocny stróż interweniować w sytuacjach kryzysowych lub im bliskich. Aktywność ma zapewnić właśnie przesunięcie w blask jupiterów innych osób. Od tej ostatniej myśli nieco dystansuje się Skarbnikow. Winnicki sprowadza za sobą owe ‘inne osoby’ gotowe do współrządzenia, czyniąc z tego wał napędowy swojej – trudno to przechodzi przez klawiaturę – kampanii wyborczej. Skarbnikowowi takich wyrazistych postaci zdaje się brakować, zresztą ewentualna grupa wspierających go osób niewiele by się różniła od wszystkich tych, które rządziły dotąd Sarmacją. Ze skutkiem, podkreślmy, dość mizernym. Dlatego w wizji Skarbnikowa księcia w księciu jest nieco więcej. Niemniej jednak przedstawiona przez diuka Nowickiego koncepcja księcia-demiurga kreującego mikroświat i arbitralnie wyznaczającego główne zasady nim kierujące, choć ciekawa i stanowiąca potencjalne remedium na sarmackie bolączki, jest w wypadku obu pretendentów do tronu nieosiągalna.

Kandydat zmiany

Kandydatem zmiany jest jednak Winnicki. Wszystko dzięki zapleczu intelektualno-pijarowskiemu, które przywiódł ze sobą z Wandystanu. To on i jego sztab nadają ton elekcyjnym dyskusjom, roztaczają wizje i obiecują. Są to co prawda wizje i koncepcje co najmniej mgliste (choćby ta o sprzężeniu systemu gospodarczego z politycznym), co do których spełnienia nie mamy jakichkolwiek gwarancji, jednak to właśnie one sprawiają, że Winnicki jest wizerunkowo pół kroku do przodu. Wszelka dyskusja od pewnego czasu opiera się na sceptycznym niedowierzaniu intencjom i możliwościom winniczan. „Nie było Was w Sarmacji od dawna, nie macie bliższych kontaktów z większością obecnie aktywnych mieszkańców, nasze problemy uważacie za nieistotne, nawet w głównych "układach" się orientujecie średnio, ale zachowujecie się, jakbyście wszystkie rozumy pozjadali” – krytykuje sztab Michasia JKW Piotr Mikołaj. Winnicki od tych oskarżeń jakoś szczególnie się nie odciął, bo są one boleśnie trafne. „Nie wolno ignorować tego, że obecna Sarmacja to resztki wspaniałej niegdyś cywilizacji. Nie wolno cieszyć się z tego, że jakoś wegetujemy” – podkreśla Michaś popadając w nieco mesjanistyczny ton.

Zbawiciel marnotrawny

Zresztą chce on wygrać tę elekcję odwołując się do idei wielkiego mikroświata, którego Sarmacja jest przodownikiem i wyznacznikiem. Bez Sarmacji nie będzie mikroświata – chciałoby się powiedzieć, „Sarmacja Chrystusem Narodów”, albo i narodem wybranym. Używając takiej retoryki winniczanie z wdziękiem unikają oskarżeń o pewną, że to tak ujmę, narodową labilność. Zapewniają, że są Sarmatami, że przybyli tu mając w pamięci ślad dawnej i potężnej ojczyzny, która nimi niegdyś wzgardziła. „Problem nie dotyczy Wandystanu czy Sarmacji, to jest problem całego wirtualnego świata. Tej formy internetowej społeczności. To jest najgłupszy moment żeby mówić o zdradach czy kłamstwach” – mówi Winnicki. Ma sporo racji, co nie zmienia jednak faktu, że kwestia wandejskości tego kandydata stała się cezurą rozróżniającą obu kandydatów. Argument z pozoru niski i personalny, nie jest jednak tak błahym. Winniczanie przyznają bowiem otwarcie, że w przypadku porażki z wizji i obietnic nie zostanie literalnie nic. Jest to dość bezczelne, tak jak bezczelnie zwycięskimi się czują, ofiarowując już Skarbnikowowi fotel kanclerski. „Jeżeli o mnie chodzi, będę działał nawet w rządzie Jedności Narodowej Kanclerza Skarbniku” – stwierdził Damian Konieczny, czyniąc niejako łaskę. Winniczanie zachowują się jak obecny realny rząd Platformy Obywatelskiej, który swój program obiecuje realizować mając pełnię władzy, która to perspektywa wcale taką pewną nie jest. Niektórzy mogą to odebrać jako argument za poparciem Winnickiego. Jednak stawianie swej ojczyzny pod ścianą ruchem zbyt eleganckim nie jest i każe powątpiewać w owe solenne zapewnienia o „Synach Sarmacji”.

Postęp zachowawczy

W tym kontekście punktuje Skarbnikow, pozostając kandydatem środowisk konserwatywno-zachowawczych, jednak nie tyle w znaczeniu zachowania status quo (choć w pewnej mierze również), co poczucia dziejowej misji obrony bliżej niesprecyzowanej sarmackości. Mógłby się diuk odciąć od tej stricte zachowawczej partii, formułując bardziej konkretny i jaskrawy program. Mógłby zarysować jaśniejszą wizję niż kontestowanie (jakkolwiek umiejętne) obietnic kontrkandydata. Czy jednak taką wizję ma? „Na dobry początek przekonałem siebie, że chcę być Księciem” – mówił jeszcze niedawno Skarbnikow. Wierzę jednak, że mimo tego początkowego niezdecydowania, ową wizję posiada. Wierzę, że przez te kilka lat bytności w Sarmacji wykształtował jasny koncept kształtu państwa, że musi tylko odpowiednio go sformułować. Brakuje tej klarownej, narodowej koncepcji mi, jednak nie tym, którzy nie dopuszczają do siebie myśli Wandejczyka na sarmackim tronie. Czy odwołanie się do tego elektoratu wystarczy? Zobaczymy.

Zabójcza alternatywa

Różnice między kandydatami zamykają się więc w alternatywie Sarmata – Wandejczyk. I to właśnie mnie w obecnej sytuacji martwi. Dobrze, że stoimy przed tak trudnym wyborem, bo to świadczy o dostatku mocnych osobowości, szkoda jednak, że wybór musi się odbywać według takich kryteriów. „Mając do wyboru papieża i klimatyzację, wybieram klimatyzację”, powiedział Woody Allen. A mnie piekielnie ciekawi, jak to będzie bez papieża…
Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 4 czytelników. Średnia nota: 5
Artykuł czytano 343 razy.

Komentarze

2010-01-12 22:25 - autor: Piotr diuk Kościński
Znakomity artykuł! Publicystyka w GIN zaliczona ;-)))

2010-01-12 23:01 - autor: Mateusz hr. von Lichtenstein-Iontz
W sumie zgadzam się z oceną kandydatów.

2010-01-12 23:02 - autor: Aaron hr. von Lichtenstein-Rozman
Bardzo dobry tekst Heniu. Najlepszy podczas tej całej elekcji.

2010-01-12 23:18 - autor: Paweł v-hr. Szermiński
art.rewelacja, proszę o bis!

gdybym przypadkiem został wybrany, ogłosiłbym się królem (na złość jednej osobie) zrobiłbym sobie zdjęcie w koronie i szybko oddał w inne ręce (koronę), zdjęcie wylądowałoby wśród innych eksponatów

dziękuję redaktorowi za ten "pewien niedosyt", u mnie to norma

punktować i wbijać szpilki już mi się zwyczajnie nie chce, być może przyjdzie czas na takie zabawy, jak znudzą mi się inne rzeczy

2010-01-12 23:40 - autor: Lord Darth diuk Wander
Swietny txt!

2010-01-13 07:50 - autor: Bratumił v-hr. Nowak-Azoramath
Heniek Heniek Heniek! :D

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.045 sekundy