Dziś jest 19 października 2019 r.
6357. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
3284. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
2984. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)


Różne > "Ja kocham ludzi! Rozmowa z Mandragorem Khandem"

Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.

30 maja 2009 r., 23:14 — Anarchia Napalm bnt Perun

Jestem zwolennikiem dopisywania wprowadzenia do rozmów. Rozmowa bez kontekstu, bez wyjaśnienia po co została przeprowadzona, jest dla mnie jak biegania na golasa po mieście, bez transparentu, wyjaśniającego po co to robimy. Rozmawiałem z Mandragorem (Diukiem) Khandem m.in. dlatego, że warto rozmawiać z wielkimi v-świata. Dodatkowo, zwróciłem się w stronę Wielkiego Budowniczego Wandystanu i znanego prawodawcy Sarmacji, z sentymentu. Wandystan zafascynował mnie jako prostego sarmackiego nacjonalistę i moje losy, dziwnym trafem, związały się z Wandystanem na bardzo długo. Tak mocno, że jako ówczesny prezydent tego, w mojej opinii sarmackiego, kraju ogłosiłem po deklaracji pplk. Winnickiego i Mandragora Khanda o ustaniu państwowości Księstwa Sarmacji, niepodległość. 

Rozmowa jest moim zdaniem istotna, ponieważ w dobie spadku aktywności mikronacyjnej, warto spojrzeć ponownie na dawnych sojuszników, współtwórców Księstwa, którzy wciąż mają wiele do zaoferowania. Zwłaszcza w momencie, kiedy ogólnopaństwowa aktywność KS padła na pysk, a momenty aktywności zdarzają się na prowincji, często prowincji, która jako dość świeża część Księstwa, zajmuje się głównie swoimi sprawami, nie interesując losami całej Sarmacji i niespecjalnie z nią identyfikując. To chichot historii, że osoby, które miały swoją wizję Sarmacji, urodziły się w Księstwie i wciąż przyznają do sarmackości, znajdują się poza granicami, tworząc "obce" państwo. Zachęcam serdecznie do lektury.

Perun: Towarzyszu Mandragorze! Cieszę się, że udało mi się skorzystać z Waszego krótkiego wypadu do Sarmacji i zgodziliście się odwiedzić redakcję "Bramy Sarmackiej". Jak widzicie, portrety Wandy, pplk. Winnickiego, Wasz, Tow. Magova i inne wiszą tuż obok powieszonego tu wcześniej portretu JKM Daniela Łukasza. Może pierwsze pytanie Was zaskoczy, ale powiedzcie mi, jaka informacja na temat Sarmacji znajdowała się na pierwszej, historycznej stronie Mandragoratu Wandystanu?

Mandragor Khand: Szczerze mówiąc nie czuję się szczególnie zaskoczony. Kiedy udawałem się do redakcji Bramy spodziewałem się pytania o to czy czuję się bardziej Sarmatą czy Wandejczykiem - a to w pewien sposób pytanie o to samo, bowiem na pierwszej historycznej stronie podkreślaliśmy dość mocno nasz rodowód. Pod głowami Lenina, Hodży, Mao i Wandy widniał dumny napis, iż my mieszkańcy Wandystanu jesteśmy Sarmatami - patriotami zmuszonymi opuścić swoją ojczyznę, objąć we władanie wyspę Wandeę aby przekształcić monarchoburżuazyjną formację sarmacką w państwo o charakterze wolnościowym.

W pewnym sensie ten napis byłby nadal aktualny w świetle wydarzeń "wandejskiego czerwca".
 
P: Czyli Wandystan za "pierwszym podejściem" był ale i po tzw. "wandejskim czerwcu" jest realizacją alternatywnej wizji Sarmacji?

MK: Tak, ideały wandejskie zaraniem sięgają działalności Michasia i Mirtha w ramach Komunistycvznej Partii Sarmacji i i próbowaliśmy je realizować w Księstwie przed grudniem 2004 r. i potem podczas ponadrocznej unii lat 2006-2007. Można powiedzieć, że jesteśmy im wierni.

P: Niespełna dwa lata temu, podczas "wandejskiego czerwca" na łamach "Wandei Ludu" napisaliście:

"Mi podobałaby się zamiana 'jest po wsze czasy krajem KS' na 'jest niezależnym państwem dobrowolnie poddającym się porządkowi konstytucyjnemu Księstwa Sarmacji'."

Czy dzisiaj podobne zdanie mogłoby paść z Waszych ust? A może wszechsarmacka wspólnota kulturowa, której częścią jest specyficzna kultura wandejska mogłaby się odrodzić w jednym, wszechsarmackim państwie? Czy wymagałoby to poświęceń od władz sarmackich i wandejskich?

MK: To że pragenezie Wandystanu bliżej do ulicy Libertariańskiej w Grodzisku niż do ulicy Jarugi Nowackiej w Precelkhandzie nie oznacza, że nie istnieją między Księstwem a Mandragoratem różnice. Kiedy w 2004 r. po raz pierwszy przeczytałem wypowiedzi Michasia Winnickiego na liście dyskusyjnej od razu wiedziałem, że to jest człowiek, z którym znajdę wspólny język. Kiedy podczas obchodów dwulecia Księstwa Michaś pojawił się w Sarmavoice i jako papież Urban II przemawiał o sarmackiej ziemi, tej sarmackiej ziemi - wiedziałem już, że to jest to! Nie chodzi tutaj o antyklerykalizm. Przeciwnie - ja realowo jestem konserwatywnie nastawionym do życia katolikiem. Może dlatego centralną wartością jest dla mnie wolność. Wystarczy przeczytać chociażby Księgę Rodzaju. Gdyby Bóg chciał, żebyśmy nie grzeszyli - jako wszechmogący - po prostu zlikwidowałby grzech. Ale wtedy bylibyśmy jedynie marionetkami w jego rękach.Nie jestem teologiem - i wiem ża taka wypowiedź może brzmieć nieco pretensjonalnie, ale tak to mniej więcej widzę. Jestem zatem, co może brzmieć jak oksymoron, konserwatywnym w wartościach ultraliberałem. Dlatego bliżej mi było do Michasia niż do sztywnych reguł Piotra Mikołaja. Dla mnie spectrum dopuszczalnych poglądów obejmuje i "Radio Maryja" i "Gazetę Wyborczą" i tygodnik "Nie". Tworząc Wandystan chcieliśmy właśnie państwa, w którym będzie miejsce i dla Troya i dla Kefasa i dla Winnickiego.

Ale pyta się szanowny towarzysz redaktor o tworzenie jednego państwa... Znów być może rzucę banałem ale wolność wiąże się z odpowiedzialnością. Chociażby paremia pacta sunt servanda - każdy ma pełną wolność zawierania umów, ale umów tych trzeba dotrzymywać. Są wolność i odpowiedzialność. Zupełnie jak orzeł i reszka. Więc jedno państwo byłoby możliwe, gdyby sentencja z głównej sarmackiej - Libertas omia vincit - była więcej niż li tylko sloganem

P: Czy Waszym zdaniem wandejskie niedobitki w Sarmacji, takie jak ja, chociaż jestem jednym z uczestników "wandejskiego czerwca" i w Księstwie byłem długo persona non grata, powinny reaktywować Wandowice, walczyć o prasę wandejską w KS, a może zachęcać rząd MW do utworzenia "Karty Wandejczyka" - chociaż zdaję sobie sprawę, że w wielu wypadkach trudno mówić o narodowości wandejskiej, to raczej kwestia stylu życia. A może powinno się stworzyć inne możliwości ludziom, którzy czują się zarówno Sarmatami - w sensie narodowym, jak i ideowo Wandejczykami, najlepiej żyło im się za czasów unii i z nią się identyfikują?

MK: Zawsze popierałem pomysł stworzenia Wandowic. Myślę, że jest on korzystny na trzech płaszyznach. Po pierwsze daje szanse poczucia się jak w Ojczyźnie Wandejczykom, którzy z różnych względów wybrali życie w Sarmacji, ale nie chcą zrywać wszelkich kontaktów z wandejskim stylem życia: mam tu na myśli byłych obywateli Wandystanu, wiernych Świeckiego Kościoła Wandejskiego. Po drugie jest to inicjatywa korzystna per saldo dla Mandragoratu Wandystanu. Po trzecie i również per saldo dla Księstwa Sarmacji. Piszę "per saldo" bo taka działalność zawsze niesie ze sobą możliwość przejścia mieszkańców z jednego państwa do drugiego, a w świecie wirtualnym to aktywni mieszkańcy a nie terytorium są tym, co świadczy o potędze państwa. Ale jednocześnie sądzę, że to nie jest gra o sumie zerowej. Tu matematyczny wzór aktywność a + aktywność b = aktywność (a + b) nie ma zastosowania. Sądzę, że jest to raczej zależność geometryczna. Obecnie, kiedy v-świat zmaga się kryzysem aktywności, warto tworzyć pola do szerszej, ponadpaństwowej współpracy. I to jest plus, który powinien nam, jeżeli mogę dokonać takiej trawestacji, przesłonić ewentualne minusy. Co do Karty Wandejczyka, to prawo wandejskie daje możliwość uchwalenia ustawy umożliwiającej posiadanie podwójnego obywatelstwa. Obawiam się jednak, że jednostronne ustalenie byłoby ingerencją w wewnętrzne sprawy Księstwa Sarmacji. Dlatego sądzę, że lepszym rozwiązaniem byłoby podpisanie traktatu międzynarodowego. Jednak za wcześnie mówić, czy jest polityczna wola po obu stronach. Proces dochodzenia do porozumienia wymagałby, przynajmniej po stronie wandejskiej, szerokiej konsultacji społecznej. Nie wiem, czy w świetle wydarzeń "wandejskiego czerwca" Lud Wandystanu chciałby takiego traktatu, ale nie wykluczam że chciałby.

P: Słucham Was z ogromnym zaciekawieniem, ponieważ otwarcie mówicie de facto o korzyściach ze wspólnego działania lub podejmowania wspólnych inicjatyw - bo niekoniecznie wchodzenia od razu w większe związki państwowe. Czy jest to również propozycja walki z kryzysem mikronacyjnym i spadkiem aktywności? Zarówno Wandystan jak i Sarmacja nie wypadają ostatnio najlepiej. Księstwo, pomimo licznych inkorporacji nie jest na forum ogólnopaństwowym dużo bardziej aktywne od Mandragoratu.

MK: Ba! Jest mniej aktywne niż Wandystan w ubiegłym roku! W latach 2004-2005 na liście dyskusyjnej było po 4000 wątków miesięcznie. Przy czym nie ukrywam, że kryzys dotknął także Wandystan. Próbujemy z nim walczyć, wprowadzając pewne rozwiązania prawne i informatyczne ale główną bolączką jest brak nowych mieszkańców. Ale nie tylko to. Wyobraźmy sobie poetę, który pisze w Wandystanie wiersze. Jaki jest odzew przy 10 aktywnych obywatelach (no w porywach 15-tu)? 2-3 komentarze pod jego wierszem w "Wandei Ludu". Większość ludzi łechce jednak pewna - i nie mówię tego pejoratywnie - próżność. Ja na przykład lubię mieć odzew, kiedy wychodzę z nową inicjatywą. Nasz przykładowy poeta tworzyłby chętniej, gdyby miał większe grono odbiorców. To samo dotyczy wszelkich sfer życia. Podobał mi się stan, jeszcze sprzed unii, gdy linki do artykułów w "Wandei" były na stronie sarmackiej a u nas pojawiały się linki do nowości w "Bramie Sarmackiej". Jedyną przeszkodą dla takiej integracji może być brak woli politycznej i strach przed wzajemnym kaptowaniem mieszkańców. O korzyściach z łatwiejszego dostępu Sarmatów do kultury wandejskiej nie muszę akurat towarzysza redaktora przekonywać. Takie nazwiska jak Winnicki, Ingaawar czy Karakachanow są marką samą w sobie. Sądzę, że także pewne aspekty życia społecznego w Sarmacji mogą okazać się interesującym kąskiem dla wandejskiego robotnika. Zawsze duże wrażenie robił na mnie profesjonalizm "Gońca Czarnoleskiego". Z ostatnich inicjatyw cenię sobie na przykład pismo "Fuck". Podoba mi się jego konwencja. To mówi Khand (l. 28) <śmiech>

P: Czy Mandragor Senior, będąc w Grodzisku, ma wrażenie, że przebywa w obcym państwie?

MK: Kiedy spotykam tu sarmacką klasę robotniczą, to czuję się jak u siebie w domu. Dziś na przykład rozmawiałem ze spawaczami na Placu Węglarzy. Wspominali z łezką w oku naszą obecność w Księstwie. Czy towarzysz redaktor wie, że Mandragor Winnicki będąc Marszałkiem Izby Senatorskiej niemal co tydzień w przerwie obiadowej udawał się na stołówkę w ich zakładzie pracy? Uścisk dłoni każdego z nich napawał mnie prawdziwą dumą. Ale widzę też negatywy. Przykład pierwszy z brzegu: ostatnio dziekan dreamlandzkiego prawa Artur Piotr prosił mnie, wiedząc że udam się do Grodziska, o wypożyczenie z biblioteki materiałów poświęconych problematyce państwa prawnego. Wziąłem z półki Narodowej pokaźny tom "Prawo Sarmackie" autorstwa doktora Kedara. Spostrzegłem, że chyba ktoś musiał wyrwać kartki z tą problematyką bo nie mogłem znaleźć ani akapitu! Sądzę, że przydałoby się lepsze zaopatrzenie czytelni! Edukacja to przecież podstawa. Inny przykład: dziś samochód ambasadora Scholandii pochlapał mi spodnie i kurtkę, wjeżdzając z impetem w kałużę.

P: Czy nie brzydzicie się rozmawiać z dawnym wandejskim aktywistą, więźniem "wandejskiego czerwca", wrogiem Księstwa, prezydentem Wandystanu itp. itd., który osiadł "ponownie" na sarmackiej ziemi, "tej ziemi",  a raczej który nigdy nie przestał całego obszaru dawnej unii uznawać za swoją ziemię?

MK: Towarzyszu redaktorze. Ja kocham Ludzi!

Mandragor Khand zamieszkał w Sarmacji w kwietniu 2004 r. gdzie działał początkowo jako przedsiębiorca, współtworząc z Tomaszem mar. Urbanem korporacje Innuendo. W połowie 2004 r. sędzia, następnie prezes Sądu Najwyższego. Kanclerz Sarmacji w koalicyjnym rządzie Ruch Wolnej Sarmacji (posłowie Khand i Urban) z Komunistyczną Partią Sarmacji (Winnicki, Goliński). Od września 2004 r. wicehrabia. Od grudnia 2004 r. do grudnia 2007 r. Mandragor Jutrzenki (Wandystan). Od maja 2006 r. diuk sarmacki. Od grudnia 2006 r. ponownie prezes Sądu Najwyższego KS. W 2007 r. złożony z urzędu przez wojskowy juntę - Komitet Ocalenia Narodowego. Uczestnik trzech zjazdów sarmackich. Twórca obecnie obowiązującego sarmackiego kodeksu cywilnego i kodeksu karnego. Prywatnie miłośnik teatru brugijskiego.
 
Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska.
Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 4 czytelników. Średnia nota: 5
Artykuł czytano 488 razy.

Komentarze

2009-05-31 00:34 - autor: Bartosz hr. von Thorn-Mackiewicz
W pełni się zgadzam, że aktywność w wirtualu rozkłada się geometrycznie. Szkoda, że po Unii z Wandystanem (bo od tego się zaczęło, vide CV) zaczęła ona się rozmieniać na drobne. Przynajmniej w krajach sarmackiego kręgu kulturowego (uwielbiam to określenie!). Odeszło wiele znakomitych osób, z powodów bardziej wirtualnych, czy realnych, ale odeszło, albo jest ich mniej. A szkoda. Fajnie, że chociaż można ich złapać za pomocą różnych komunikatorów, czy spotkać podczas mini-zjazdów.

Mam nadzieję, że wielkie postaci wirtuala kiedyś zatęsknią i wrócą, Ci którzy mają przeprosić - przeproszą, a Ci którzy nad wyrost się fochają nie będą fochać się aż tak bardzo. Każdy medal ma dwie strony. Mam też nadzieję, że wykreują się nowe, wielkie osobistości.

Nie ma co przenosić wirtualnych niesnasek do życia realnego (a tak niestety się stało). Nie ma co (po raz kolejny) podnosić dyskusji o WC, unii z Wandystanem, KONiu, etc., bo chyba na to za wcześnie.

Niemniej - wywiad bardzo dobry.

2009-05-31 02:04 - autor: Ivo Marijah Paranoja de Folvil-Arped
Za miękcy jesteście towarzyszu Khand, za miękcy!

2009-05-31 14:01 - autor: Alojzy Pupka
Sarmacki krąg kulturowy? To dużo bardziej dzisiejszy Wandystan, niż dzisiejsza Sarmacja, z całym jej obcym balastem etniczno-kulturowym.
A wywiadzik pyszny :)

2009-05-31 14:21 - autor: Bartosz hr. von Thorn-Mackiewicz
Przez kraje sarmackiego kręgu kulturowego rozumie się KS, KNT, MW, czy CV. Nie wiem czy WRE i WRM też by pod to nie podciągnął ;)

2009-05-31 17:10 - autor: Timios mar. Kiechajas
A dlaczego nie? :D Freiheit fur die Gnomen!

2009-05-31 19:41 - autor: Henryk K. mar. von Thorn-Leszczyński
Wrzućcie ten wywiad sobie w zakładki. To jest kamień milowy.

2009-05-31 19:52 - autor: Henryk K. mar. von Thorn-Leszczyński
WRM to sarmacki krong kulturowy.

2009-06-01 23:57 - autor: por. rez. Dariusz mar. Makowski
Art świetny Khand mierny. Laurka zbyt cukierkowata ale to już taki zwyczaj Mandragora by o sobie mówić tylko w superlatywach.
Zabrakło mi tego, co u towarzyszy o rodowodzie komunistycznym jest nagminne czyli samokrytyki. Jeszcze tego brak, więc poczekamy kolejny rok może dwa.
Z drugiej strony nie wiem, co Mandragor bierze ale w bibliotece grodziskiej nie ma takiego dzieła o którym wspomina. Widocznie zielsko ze Scholandi musi być i mocne jak diabli skoro są po nim halucynacje :P
Najbardziej podoba mi się stwierdzenie Mandragora "Proces dochodzenia do porozumienia wymagałby, przynajmniej po stronie wandejskiej, szerokiej konsultacji społecznej. "
Tak szerokiej strasznie od 1 do 5. No ale jaki Pan taki Kram tfu Wandystan.

2009-06-02 12:45 - autor: Timios mar. Kiechajas
Doktor Kedar jak zawsze opisał sytuację trafnie i z humorem. Mua :*

2009-06-02 15:57 - autor: Krzysztof St. M. diuk Konias
Ja osobiście widzę tylko jeden problem, który uniemożliwia stworzenie wspólnej przestrzeni wymiany myśli dla mieszkańców KS i MW. Problem jest niestety namacalny i niebagatelny.

2009-06-02 23:38 - autor: Ewa Katarzyna Sarmacka
@Timek - Khand pisze:
Kiedy przeczytałem diukomandragorskie zdanie wielokrotnie złożone (bo popełnić inne byłoby odejściem od diukomandragorskiego zwyczaju masturbowania się własną wspaniałością, przy czym nawiasem pisząc daleko tu do komunistycznej tradycji samokrytyki, nieprawdaż?), zdanie, w którym Czcigodny Mandragor raczył rzec: "Proces dochodzenia do porozumienia wymagałby, przynajmniej po stronie wandejskiej, szerokiej konsultacji społecznej", zastanowiłem się, czy w ogóle żywić nadzieje na zjednoczenie naszego narodu, bo przy tak licznej społeczności jak wandejska zakończenie konsultacji powinno być nie mniej nie więcej lecz tematyką ostatniego rozdziału "Wandejska fantastyka naukowa" autorstwa Iwana Marii Ingaawara, którą także można znaleźć w Bibliotece Narodowej. Zresztą po owocach ich poznacie. Zatem oceniam wywiad Khanda na: bardzo dobrze, trzy minus.

2009-06-02 23:51 - autor: Timios mar. Kiechajas
Wzruszająca, szczera do bólu wypowiedź, która zmusza do głębszej refleksji nad stanem czy też może nawet istotą własnego ja. Żartuję, mówię całkowicie poważnie. ;)

2009-06-03 13:39 - autor: Krzysztof St. M. diuk Konias
Khand - może Ci w końcu profil założę w KS, bo za rok zapomnę, że masz na imię Piotr i będę przekonany że masz na imię Ewa.

2009-06-03 17:20 - autor: Ivo Marijah Paranoja de Folvil-Arped
@ doktor Kedar - jak tam niezwykle ważne dla państwowości sarmackiej badania nad zgodnością konstytucji z konstytucją?

2009-06-08 03:37 - autor: Alojzy Pupka
Żaden Piotr! Marceli Baldachim!

2009-06-09 16:33 - autor: Ewa Katarzyna Sarmacka
A Marceli, to po Nowotce!

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.039 sekundy