Dziś jest 4 czerwca 2020 r.
6586. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
3513. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
3213. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)
Park Stołeczny

Korporacja cz. 2

Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.

05 września 2008 r., 18:35 — Marcin bnt Komosiński

Wydawca: Filip Czarny
Autor: Aleksander Wnuczowski

W świecie w którym tajemnicza korporacja przejęła władze.w którym liczy się tylko pieniądz znalazal się jeden człowiek Adrian, musi stoczyć nie równa walkę czy mu się to uda?

KORPORACJA

Rozdział II

Korporacja mieściła się w przeciętnym budynku w centrum Elderu. Wieżowiec Korporacji był cały z złotego szkła. Dzięki temu biurowiec było widać na wiele kilometrów. Początkowo ten budynek był biurem Korporacji Medialnej, która mieściła się tam jeszcze dwa lata wstecz. Po tym stopniowo podejrzani ludzie zaczęli przejmować udziały w korporacji. ONI dobrze wiedzieli, że korporacja ma 80% mediów, więc gdyby dobrze nią posterować można byłoby kontrolować cały kraj za jej pomocą. I tak rok później Alexander Wnuczowski został tylko z trzydziestoprocentowym udziałem w korporacji i został usunięty z posady dyrektora. Bardzo mu się to nie podobało, ale kapitalizm to kapitalizm... Wkrótce później korporacja wykupiła ostatnia wolną gazetę Twój Czas i stała się monopolistą. Korporacja miała ciągle takie same mechanizmy: polityków, których nie lubiła, ignorowała, ci, co popierali korporację, mieli najwięcej czasu na antenie. Nikt do końca nie wie, kiedy pierwszy polityk ze Zjednoczonej Prawicy dostał w łapę.

- Czy wprowadzono stan wojenny, Marcinie?
- Tak, szefie, granice zablokowane, media nie działają, internet został odcięty. Więc wszystko na to wskazuje, że Adrian nie ma szans na powiadomienie nikogo.
- Wspaniale... Wezwij tu Filipa.

Filip akurat siedział w swoim biurze, czyszcząc swoją ukochaną broń snajperską. Biuro było czyste i schludne.
- Filipie, wzywa pana szef.
- Dobrze, już idę.
Oboje musieli przejść przez około 50m przez wielki korytarz otoczony zewsząd akwarium z piraniami. Na końcu stały duże drzwi z napisem Prawda jest tutaj. Filip się tylko głupio uśmiechnął, gdy to przeczytał.

- Panie, chciał mnie pan widzieć?
- Tak, mam do ciebie sprawę. Masz wytropić Adriana i go zabić, żeby
nie mógł nic nam zamieszać.
- Czekałem tylko na to.
- Pamiętaj, on nie ma już przyjaciół. Jego przyjaciele są naszymi przyjaciółmi ...Albo nie żyją.
- A co z Maciejem? On chyba nie do końca dał się przekonać co do słuszności naszej sprawy.
- Z Maciejem znamy się od lat. Dam sobie radę, znam go dobrze - odpowiedział szef - na
pewno nam nie przeszkodzi.
Filip opuścił salę konferencyjną i pokierował się do piwnicy, gdzie była całkiem pokaźna kolekcja broni.

Krotko po wprowadzeniu stanu wojennego na ulice miasta wjechały czołgi. Wszystkich rezerwistów ponownie powołano do czynnej służby. Na wszystkich telebimach w kraju przemawiał JKM Ryski:
Obywatele! Jestem zmuszony wprowadzić stan wojenny z powodu ataku separatystów na ważne osobistości w kraju. Dziś wieczorem zaatakowali Cro Town, ale u

Tymczasem ranny Adrian, przestraszony widokiem czołgów, wiedział na kogo tak naprawdę czekają, a on nie chciał być mięsem armatnim. Był dobrze zbudowanym blondynem, który za młodu służył w marines. Dobrze wiedział, że bez przyjaciół będzie miał małe szanse na przetrwanie. Wiedział, że musi się udać na drugi koniec miasta, by się schować w starej siedzibie Partii Zjednoczonej Lewicy i tam opracować od podstaw plan działania. Wierzył, że ktoś tam może mu pomóc.
Problem polegał na tym, że miał do przejechania całe miasto, a nie było ani komunikacji miejskiej, ani nie mogły się poruszać samochody osobowe. Postanowił, że będzie się poruszał nocą - bo tak bezpieczniej. O godzinie 18:00 było już całkowicie ciemno, włączono tylko awaryjne oświetlenie. Miasto wygląda teraz strasznie... Nie ma ludzi, tylko czołgi i ciężarówki pancerne. Co paręset metrów widział blokady na drogach.
Ile ONI zrobili, żeby zabić jedną osobę - pomyślał zaraz Adrian. A może tu nie chodzi o mnie... to by miało sens. Teraz mają całkowitą kontrolę nad krajem.

O 22:00 JKM Ryski wydal kolejne oświadczenie, że jest zmuszony rozwiązać parlament ze względów bezpieczeństwa i przekazać na okres stanu wojennego władzę Radzie Bezpieczeństwa Narodowego.
W skład tej rady wchodzili głównie ludzie Twojego Elderlandu.
Godzinę później JKM popełnił samobójstwo. Rada miała całkowitą władzę nad krajem.

Filip w tym czasie zaczął śledzić ofiarę. Zaczął od ławeczki w parku i, dzięki krwawieniu Adriana, wiedział dokładnie gdzie poszedł. âTo będzie zbyt proste - pomyślał Filip.
Adrian po paru godzinach chodzenia przeszedł 12 kilometrów i w końcu jego cel stał się na wyciągnięcie ręki. Budynek PZL niczym nie wyróżniał się z tłumu innych budynków; była to typowa kamienica zbudowana jakieś sto lat temu. Szyby były powybijane. Adrian spokojnie wszedł do biura; nie wiedząc, czego można się spodziewać, wszedł ostrożnie po schodach i zobaczył słabe światło latarek.

- Kto tu wchodzi?! - krzyknął jeden nieznajomy.
- Kto ty jesteś!? dodał drugi.
- Jestem Adrian Scoot.
- T-to niemożliwe... Ty NIE ŻYJESZ.
- To wszystko było upozorowane odrzekł spokojnie Adrian.
- Tak... to na pewno on - ucieszył się nieznajomy. Tylko on ma taki fajny głos.
- Przedstawię ci całą ekipę: ja jestem Sztylet, tamten grubas Barman, ta miła dziewczyna - Lala, a ten mały niepozorny Fretka. Planujemy odbić władzę, ale teraz, po śmierci JKM, to niemożliwe. Poza tym nie mamy dowodów.
Adrian uśmiechnął się szeroko i

Tymczasem Filip ciągle tropił Adriana i dzięki czujnikom podczerwieni wiedział, że schronił się w tym budynku. Wszedł wysoko na drzewo, włączył podczerwień i zaczął szukać Adriana. Dziwne - pomyślał Filip Są tu co najmniej 4 osoby. A może jednak szef się mylił i Adrian ma jakiś wspólników... cholera muszę powiadomić bazę.
- Szefie, tu Filip.
- Nadawaj - odpowiedział nerwowo szef.
- Znalazłem Adriana; problem w tym, że są tutaj, w budynku byłej lewicy, jeszcze 4 osoby.
- Zlikwiduj wszystkich i odzyskaj teczkę.
- Się robi.
Filip wiedział, że nie może w tym momencie strzelać, bo zabije jedną osobę, a
reszta się spłoszy; wiedział, że musi wejść do środka. Zabójca miał pr
ofiarami, bo miał noktowizor. Ach, tutaj się ukrywacie... 1, 2, 3, 4... a gdzie 5 osoba?

Za nim wyrósł jak dąb Adrian.
- Tu jestem. Rzuć broń zabójco Wingena.
- Skąd wiesz?!
- Poznaje po broni. Też byłem w wojsku.
- I co zabijesz mnie? Nie masz jaj.
- Co ty nie powiesz...
Adrian wziął broń i wycelował prosto w piszczel Filipowi.
- Aua, jak boli, ty cipko - powiedział Filip
- Chłopcy, zwiążcie go i do piwnicy. Mamy kolejna broń ...A tu co? Krótkofalówka... - spostrzegł Adrian.
-Ktokolwiek tam jest - wasz agent już nie żyje. Was też dorwę - uśmiechnął się Adrian.

- Teraz czas na zemstę - powiedział głośno Adrian Fretka, jesteś w stanie zdobyć mapę wieżowca korporacji?
- Jasne, już się robi.
- Lala, Barman - zajmiecie się zaopatrzeniem, Sztylet - łap karabin snajperski, czas na łowy...
END PART II

"Postacie i wydarzenia oraz nazwy przedstawione w powieści są fikcyjne a wszelkie podobieństwo do nazw, postaci albo wydarzeń jest przypadkowe i niezamierzone."
Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 1 czytelników. Średnia nota: 1
Artykuł czytano 357 razy.

Komentarze

2008-09-05 22:24 - autor: Karolina bnt. Sobieszek
Czy mi się tylko wydaje, czy pourywało fragmenty tekstu?

2008-09-05 23:13 - autor: Patyk Szac
"Planujemy odbić władzę, ale teraz, po śmierci JKM, to niemożliwe."

"Adrian wziął broń i wycelował prosto w piszczel Filipowi.
- Aua, jak boli, ty cipko - powiedział Filip"

Dla takich tekstów pragnę żyć.

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.044 sekundy