Dziś jest 14 listopada 2019 r.
6383. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
3310. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
3010. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)


Różne > "Tak mi dopomóż... Enter!"

Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.

26 sierpnia 2008 r., 00:08 — Patryk Pulikowski

Polityka, gospodarka, społeczeństwo - tymi problemami zajmują się w głównej mierze mieszkańcy v-świata. Najrzadziej poruszanym i uwypuklanym jest jednak uważany przez wielu za jeden z najważniejszy w pozainternetowym życiu aspekt religijny. Dlaczego tak się dzieje, że problematyka dla wielu fundamentalna; dająca nadzieję, dla innych zarzewie konfliktów i wojen, nie ma przełożenia na wirtualną rzeczywistość? Odpowiedź nie jest jednoznaczna.
 
Problematyka wierzeń wdarła się niemal do każdej v-nacji. Podobnie jak w świecie realnym nie pojawiła się wraz z powstaniem społeczności. Wszak twórcy zajęci byli bardziej v-przyziemnymi aspektami rodzących się państw. Jednak jak każda cywilizacja, tak i mikropaństwa wzbogaciły się po niewczasie o ten aspekt życia. Religia nie zyskała jednak nigdy takiego znaczenia, jak w świecie realnym.

Od powstania Księstwa Sarmacji na jego terenie działała niezliczona ilość v-religii. Począwszy od kalek realnych wyznań i ruchów, poprzez hybrydy takowych, twory prześmiewcze, aż po zupełnie oryginalne, stworzone wyłącznie na potrzeby społeczności internetowej. Pierwsze wzmianki na temat religijności Sarmatów dotyczą czasu sprzed ponad czterech lat (ok. dwóch po powstaniu Księstwa). Niewiele ponad połowa ówczesnej ludności uważała się za katolików. Co ciekawe, drugą z najliczniejszych grup stanowili na ów czas ateiści. Być może jest to odzwierciedlenie realnych, a nie statystycznych przekonań uczestników mikronacji. Oprócz wspomnianych właśnie grup, pojawią się także judaiści, muzułmanie. Nie brakuje także wyznawców kultów pogańskich.

Jak stwierdziło wielu badaczy Internetu, takich jak chociażby Manuel Castells czy Barry Wellman, ludzie bardzo często „przenoszą” elementy swojej tożsamości z „realu” do sieci. Tym też należałoby tłumaczyć ogromną różnorodność religii w sieci. Katolicy tworzą w niej grupy katolickie, osoby o nie sprecyzowanych poglądach tworzyć mogą nowe ruchy religijne. Światopogląd religijny z „realu” ma ogromne znaczenie i wpływa na to jakie aktywności religijne podejmują ludzie w elektronicznej sieci – mówi Piotr Siuda, zajmujący się mikronacjami socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Osób o nie sprecyzowanych poglądach może być znaczna część. Świadczy o tym pewien odsetek Sarmatów podających się za wyznawców m.in. Bobryzmu. (Od czasu wspomnianej wcześniej sondy, nie przeprowadzono dotychczas podobnego badania, nie sposób więc określić, jak proporcje kształtują się teraz).

W Sarmacji funkcjonował Kościół Braci Psalmistów, który miał być v-religią na kształt Kościoła katolickiego, a za najważniejsze założenia przyjmował dość ogólne „krzepienie podstawowych wartości w człowieku a także pomaganie tym ludziom, którzy tej pomocy oczekują” (BS z 31 stycznia 2003 r.). Jednak jak szybko zaistniał, tak szybko słuch po nim zaginął.

Bardziej burzliwą historię ma sarmacka diaspora żydowska. Żydowska Gmina Wyznaniowa w Grodzisku, bo taką nazwę nosiła założona przez Elijahu Rosenkranza pod koniec czerwca 2005 r. wspólnota może poszczycić się wieloma sukcesami religijnymi. Zgromadziła wokół siebie także wybitnych Sarmatów (m.in. Matwieja Skarbnikowa, Wiktora Szpunara i Jarka Sadowskiego). Poza tym działała pod patronatem Księcia Sarmacji Piotra Mikołaja. Jej kres nastąpił niemal dwa lata później, wraz z v-śmiercią założyciela i na podstawie jego testamentu. Rabbi dysponował naprawdę ogromną wiedzą i doświadczeniami w tej materii - dlatego gmina założona przez niego była tak ciekawa i niosła ze sobą sporą wartość edukacyjną dla osób, które jak np. ja wcześniej zbytniej styczności z kulturą żydowską nie miały – wspomina Timios von Kiechajas.

Praktycznie nie istnieje także Krąg Celtycki. Ogarek założonego przez m.in. Liliannę de Folvil kultu tli się w Nadziei. Lili odeszła i religia popadła w zapomnienie, odeszli też chyba wszyscy, lub spora część wyznawców - bo to byli w większości Morvańczycy. Obecnie religia, jako tak istnieje. Nie ma jednak żadnych kościołów, żadnego spisu wiernych. Są określone święta, jest Kapłanka Kegu w mojej osobie. W roku kalendarzowym, który nota bene nieco różni się od roku kalendarzowego, który jest nam znany występują 4 wielkie święta – przypomina Calisto Kami-Chojnacka. Niedawno odbyły się jednak dwie ważne uroczystości. Jedną z nich był ślub Daniela Chojnackiego–Kaczyńskiego i Apolonii Kuc, kolejną było nadanie Jego Książęcej Mości tytułu Honorowego Mieszkańca Nadziei.

Nie wiadomo, jak potoczą się dalsze losy Kręgu Celtyckiego. Podobnie jak niewiele wiadomo w sprawie sarmackiego Islamu. Mimo wielokrotnych próśb, nie udało nam się uzyskać wiążących informacji na temat funkcjonowania tej religii.

Jednak nie tylko sarmackie religie nie mają się najlepiej. Informacji na temat v-religijnego życia nie dostaliśmy także z Dreamlandu i Scholandii. Wiadomo, że w Wandystanie z ta sferą życia też nie jest najlepiej. Stamtąd dopływają jednak wieści o v-religiach.  Istnieje Świecki Kościół Wandejski, który jest prowadzony przez Ojca Świeckiego. Niedługo ma się odbyć konklawe. Poza tym tworzy się Żydowska Gmina Wyznaniowa – informuje Szymon Nowicki, Komisarz Ludowy do spraw Wandejskiego Dziedzictwa Narodowego.

Wydaje się, że mikronacje nie są podatnym gruntem dla różnorakich religii. Potwierdza to inne badanie przeprowadzone pośród Sarmatów. W 2006 roku na pytanie: „Czego potrzeba więcej w Sarmacji?” religia znalazła się na trzecim od końca miejscu. Takiej odpowiedzi udzieliło 10 proc. biorących udział w sondażu. Za religią znalazły odpowiedzi: „Jesteśmy państwem idealnym” oraz „Nie mam zdania”... Dlaczego więc to, co w świecie realnym ma dla wielu ogromne znaczenie, nie przekłada się na świat wirtualny? Być może ma to związek z cechami społeczno-demograficznymi Sarmatów. Chociaż nie ma żadnych statystyk wskazujących w jakim wieku przeciętnie są Sarmaci, jakie jest ich wykształcenie czy dochód, to jednak podejrzewać można, że przynależą oni do grupy socjo-demogaficznej podobnej jak większość internautów, to znaczy, że są młodzi, dobrze wykształceni i zamożni. U takich osób pęd do religii nie jest tak powszechny jak u grup o innych cechach społeczno-demograficznych – tłumaczy Piotr Siuda. Potwierdzeniem tych słów może być opinia przyszłego Księcia Sarmacji, Daniela Chojnackiego. W mikronacjach dominują raczej osoby młode i o poglądach liberalnych, tak wiec tworzą one ciekawe inicjatywy jak Kościół BravoGirla, który jest może i parodia struktur Kościoła katolickiego, ale nikogo nie obraza - stare "krzywe zwierciadło". To się może podobać. Nie ma ich zbyt wiele takich inicjatyw i nie zanosi się na to, aby ta sytuacja się zmieniła. Możemy liczyć co najwyżej na kolejne tandetne próby totalnego odwzorowania realnych związków wyznaniowych – uważa obecny Regent. I dodaje: Wolałbym, aby religie w v-świecie były traktowane wyłącznie jako rozrywka. Zdecydowanie popieram wyłącznie te ruchy v-religijne, które nie są kalką realnych związków wyznaniowych. Wobec innych zachowuje neutralność, jakoś specjalnie nie razi mnie ich istnienie, ale również nie zdobyłbym się na gest publicznego poparcia. Wiara to kwestia która jest bardzo specyficzna, jest uwarunkowana realnymi poglądami i przekonaniami skrajny konserwatysta i gorliwy chrześcijanin raczej się w v-religie bawił nie będzie. 

Może jednak kiedyś na rubieżach Sarmacji będzie można zaobserwować jeszcze taką sytuację, jak ta z „Piątkowego Homara Poniedziałkowego” sprzed miesiąca:

Ksiądz i rabin stoją przy drodze wyjazdowej z Wandowic, trzymając transparent:
KONIEC JEST BLISKI! ZAWRÓĆCIE ZE ZŁEJ DROGI PÓKI JESZCZE CZAS!
Ludzie przejeżdżający obok nie zwracają na nich uwagi. Jeden tylko krzyknął z samochodu:
- Darujcie sobie te teksty! I tak nic nie osiągniecie!
Ksiądz do rabina:
A może powinniśmy napisać po prostu: "Uwaga, most się zawalił"?


A może po prostu most między wirtualnym światem, a światem religii nigdy nie miał racji bytu...


Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 12 czytelników. Średnia nota: 4.58333
Artykuł czytano 1099 razy.

Komentarze

2008-08-26 00:22 - autor: Jakub v-hr. Kaczyński
Piękny artykuł. Dawno w Bramie tak dopracowanej publicystyki nie było.

2008-08-26 00:34 - autor: Timios hr. Kiechajas
Prawda :) Uczta się, młode redakto... dziennikarze! :D

2008-08-26 01:02 - autor: Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
Bardzo dobry art. Chętnie bym uzupełnieł lub wszedł w polemikę, ale śnięty jestem, więc może jutro.

2008-08-26 08:36 - autor: Bartuś bar. von Thorn-Mackiewicz
Kiedy "Pióra Feniksa" będą znów organizowane? Mam swojego faworyta :D

2008-08-26 11:19 - autor: Daniel hr. Chojnacki
Świetny tekst. Piątkę daję.

Chcemy więcej patpula (specjalnie z małej litery - sam się prosił i groził na GG) w BS!

2008-08-26 13:03 - autor: książę Michał v-hr. O\'Rhada
Aż skomentuję.

Artykuł świetny. Co do kręgu celtyckiego - pozostaje on żywy w Wolnej Republice Morvan, oczywiście.

2008-08-26 13:34 - autor: Krzysztof hr. Konias
Nie zgadzam się z tym, że elementy swojej tożsamości z reala przenosimy do sieci. Realni katolicy generalnie nie tworzą w v-świecie v-katolickich grup wyznaniowych. Z moich obserwacji wynika, że jeżeli już zabierają się za religię, to całkowicie wymyśloną.

2008-08-26 14:05 - autor: Timios hr. Kiechajas
Nie? przecież było ich masę. Zaczynając od zamierzchłych czasów i Vaticanei, kończąc na rozmaitych kościołach cośtam-chrześcijańskich, których było w 3 i trochę.

Bravogirlę!

2008-08-26 14:36 - autor: Jakub v-hr. Bakonyi
Tylko taka ma pełne szanse przetrwania. Bo przenoszenie autentycznych religii z reala zazwyczaj spotykało się z konsternacją, oburzeniem, odrzuceniem. Żydowska Gmina Wyznaniowa przetrwała wyłącznie dzięki pokaźnym walorom edukacyjnym, czysto edukacyjnym. Przewijały się oczywiście jakieś żydowskie rytuały etc., ale podchodzono do nich z większym dystansem, niż miało to miejsce w przypadku v-katolicyzmu. Bo katolicyzm jest, jak nietrudno stwierdzić, wyznaniem przodującym wśród społeczności sarmackiej, a tylko nieliczni nie są przewrażliwieni na punkcie swojej religijności, prywatności i normalne jest to, że zaprogramowane wzorce każą im być podejrzliwym, czujnym wobec prób przemian, burzenia dotychczasowego porządku w tych sferach. Czasem po prostu omijają je szerokim łukiem, a czasem potępiają publicznie. Dlatego, jeśli jakaś v-religia ma odnieść sukces, to najprościej byłoby, by była całkowicie sztuczna. A jeśli ktoś porywa się na coś więcej, na oparcie swojego tworu na religii wyniesionej ze świata realnego, to nie może być mowy o żadnych spowiedziach on-line, komuniach, dotwarzaniu czy zmienianiu newralgicznych elementów historii, kultu, kreowaniu teorii i poglądów wziętych z kosmosu. By zrobić coś takiego, trzeba najpierw bardzo dobrze i w sposób dojrzały poznać tę religię. Trzeba też poświęcić dużo czasu rozważaniom i szukaniu rozwiązań, dzięki którym tworzona v-religia byłaby czymś ciekawym, pożytecznym, a tym samym, by tak rzec, neutralnym z punktu widzenia wierzącego. Jako przykład można podać problem hierarchii personalnej. W oczach takiej osoby [wierzącej] nieetyczne może być czczenie jakiegoś v-papieża. To nie lada wyzwanie pokonać tego typu bariery etyczne. Niestety wiele osób tego nie rozumie, nie chce się z nimi zmierzyć. I mamy to, co mamy.

2008-08-26 15:03 - autor: Silent bnt Man
Bo Katol tak ma, że na bluźnierców się wkurwia.

2008-08-26 16:08 - autor: Timios hr. Kiechajas
Wicehrabia Bakonyi był w ŻGW, że tak doskonale wie, dlaczego przetrwała tak długo? Bo ja jako członek się nie zgodzę - wartości edukacyjne, wartościami, ale właśnie możliwość wzięcia udziału w tych rozmaitych obrzędach, tworzenie unikalnej [tak, tak] wspólnoty i tak nazwane przeze mnie Poczucie Przynależności Do Czegoś Zaje*istego [PPDCzZ] sprawiły, że ŻGW była taka fajna, kilka osób nawet dzięki niej na nowo odnalazło się w v-świecie. Ale racja, Rabbi nie robił z tego ortodoksyjnej materii, wszystko było przystępnie i powoli serwowane, często z jajem [np. kto pamięta uroczyste otwarcie ŻGW? :D Nawet sędzia Brysik (właśnie, gdzież on?) się oburzył, chwilowo na szczęście]. Bardzo chętnie zacytowałbym przemównia z bar micwy kilku członków ŻGW, ale niestety nie mam takiej możliwości.

Z mojej perspektywy tych ponad 3 lat w Sarmacji śmiało i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ŻGW była najlepszą inicjatywą, jaką dane mi było tutaj zobaczyć. Nic dziwnego zresztą, bo Rabbi poświęcił jej wiele pracy.

ŻGW już nie ma, ale pamięć pozostaje. :) Może kiedyś, podobnie jak Rosenkranz wskrzeszał ideę Artura Niemczyka, tak kto inny wskrzesi ideę Rabbiego Elijahu.

O Rabbim też pamiętamy, mając przed oczyma jego zdjęcie gdy z uśmiechem dzierży UZI.

Ach, rozczulilem się. Tak to jest, jak się młodość wspomina.

Se ne vrati, pane Havranek.

2008-08-26 16:18 - autor: Daniel hr. Chojnacki
E tam ne vrati, może kiedyś...

2008-08-26 16:51 - autor: Piotr Mikołaj
W życiu nie spodziewałbym się takiego artykułu w Bramie (osoby potencjalnie urażone z góry przepraszam). Bez kozery daję "5".

2008-08-26 16:59 - autor: Silent bnt Man
No właśnie, ja też się nie spodziewałbym w Bramie Sarmackiej takiego arta, macie farta.

2008-08-26 17:08 - autor: Jakub v-hr. Bakonyi
Fakt, zwrot "przewijały się" raczej nie był trafiony i za tę nieścisłość przepraszam. Z punktu widzenia laika w kulturze żydowskiej te wszystkie rytuały były wartością edukacyjną samą w sobie. Nie pomyliłem się w stwierdzeniu, że ŻGW przetrwała właśnie dzięki temu. A tak na marginesie - przecież to, że się w czymś siedzi nie oznacza, że ma się wyłączne prawo do wypowiadania się o tym. No i na koniec - gratuluję autorowi świetnego artykułu! :)

2008-08-26 17:12 - autor: Timios hr. Kiechajas
A gdzie napisałem, że oznacza? Pomyliłeś się w stwierdzeniu, że "wyłącznie" dzięki temu przetrwała.

2008-08-26 17:23 - autor: Jakub v-hr. Bakonyi
Tak odebrałem Twoje słowa. Odnośnie "wyłącznie" - zgadzam się, że trochę przeakcentowałem. :)

2008-08-26 19:45 - autor: Karolina bnt. Sobieszek
Świetny artykuł! :-) I zgodzę się z ostatnim zdaniem - Most religijny między realem a v-światem raczej nie miał, nie ma i nie będzie miał racji bytu.

2008-08-26 23:08 - autor: Lord Darth diuk Wander
Artykul napisany ladnie, ale risercz szwankowal. Zabraklo szerszego omowienia roli Swieckiego Kosciola Wandejskiego, ktory historycznie jest inicjatywa sarmacka, z kilkuletnia historia, do tego gromadzaca najwieksza ilosc wiernych ze wszystkich dotychczasowych religii wirtualnych.

2008-08-26 23:14 - autor: Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
Ja w swoim czasie chciałem wskrzesić gminę, ale uznałem że byłbym niegodnym naśladowcą. Widzę jaką pamięć maja o ŻGW Sarmaci.
A co do religii: zgadzam się że tylko "sztuczne" wyznania mają sensi istnieć w v-świecie. Wiara jest sprawą intymną, religia budzi wielkie emocje. Ileż to konfliktów religijnych jest na świecie. W v-świecie też się zdażają...Ja np jestem na liście heretyków UKZT. Bardzo podoba mi się natomiast Świecki Wandeizm. Uważam że to jedyne wyznanie "wiem że spłycam i to bardzo, to celowe" w v-świecie która ma ideologię, wyznawców, struktury i wpływ na życie. Jest to bardzo fajna inicjatywa. Bravogirlizm też jest OK, chociaz wydaje się sporo mniej dynamiczny.

2008-08-26 23:22 - autor: Timios hr. Kiechajas
Niestety, ale obiecuję, że to nadrobimy. Niech no znajdę chwilę czasu i zwołam Conclaffe.

2008-08-27 00:02 - autor: Bartuś bar. von Thorn-Mackiewicz
Tak, szykują się zmiany na czele Różowego Kościoła Bravogirla, jak i Świeckiego Kościoła Wandejskiego. Już teraz jestem ciekaw kto stanie na czele tych dwóch religii. Będzie mi brakowało Idi Amina I ;(

2008-08-28 14:23 - autor: Marcin mar. Pośpiech
Świetny artykuł, gratulacje!

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.039 sekundy