Dziś jest 31 marca 2020 r.
6521. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
3448. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
3148. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)


Różne > "Co słychać w Dreamlandzie?"

Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.

25 sierpnia 2008 r., 15:30 — Bartosz von Thorn-Mackiewicz

Publikując ten artykuł mam gdzieś osoby twierdzące, że Brama Sarmacka powinna być bezstronną agencją informacyjną Księstwa Sarmacji. W mojej skromnej opinii jest tu miejsce na takie felietony jak wyżej. Ludzie potrzebują chleba i igrzysk - Syriusz wiemy jak działa, więc z chlebem jest różnie. Mam nadzieję, że ten artykuł zapewni igrzyska. Jestem autorem tylko i wyłącznie komentarzy 'dookołaartykułowych'.
Zwracam uwagę na informację nad agregatem prasowym: "Artykuły nie reprezentują oficjalnego stanowiska Księstwa Sarmacji."

Dziś w nocy nie mogłem spać, próbowałem gorącego mleka, próbowałem melisy, próbowałem wszystkiego. Sen nie chciał jednak nadejść. Stwierdziłem, że nie ma sensu kisić się w domu i wczesnym rankiem, jeszcze przed wschodem słońca udałem sie do redakcji Bramy Sarmackiej, by popracować nad kilkoma rozpoczętymi artykułami. Gdy wychodziłem zza rogu ulicy, tuż przed drzwiami redakcji ujrzałem wysokiego człowieka. Na głowie miał kapelusz, a w beżowym prochowcu, w który był ubrany, postawiony kołnierz zasłaniał twarz. Postać wydała mi się znajoma. "Hamprej, to Ty?" - krzyknąłem z daleka. Gdy tylko usłyszał mój głos natychmiast upuścił coś na ziemię i szybko oddalił się w stronę słońca. Zaciekawiony podszedłem pod drzwi Redakcji, a moim oczom ukazała się leżąca na schodach różowa teczka w zielone groszki. "Ma facet gust" - pomyślałem z uśmiechem na ustach - "Ciekawe co jest w środku?". Wyciągnąłem klucze, otworzyłem ogromne drzwi prowadzące do wnętrza budynku. Wyłączyłem alarm "Ciekawe co mieliby nam tu ukraść? Stare krzesła z pokoju konferencyjnego? A może te toporne scholandzkie maszyny do pisania?" Ciągle trzymając teczkę w ręce skierowałem swoje kroki do swojego biurka. Zrobiłem sobie kawę, zapaliłem papierosa, wygodnie usiadłem w swoim fotelu (pamiętającym chyba czasy KL Morvenau, ale w dobrym stanie i co najważniejsze wygodnym). Otworzyłem teczkę i wyciągnąłem kilka kartek papieru, zapisanych maszynopisem.

Zacząłem czytać...

 


 

Jak wyładować kompleksy i pluć naokoło (nie)trującym jadem, czyli co słychać w Dreamlandzie?

Autor niniejszego artykułu od dłuższego czasu z uwagą i zażenowaniem graniczącym z salwami śmiechu (bo w końcu nie wiadomo, czy to się śmiać, czy płakać) obserwuje wydarzenia na arenie mikroświatowej. Widzi wiele napawających optymizmem wydarzeń, jak uaktywnienie się na Forum Mikronacji Sławetnego Pana Aarona bnt. von Lichtenstein-Rozmana (sarmackiego Ministra Spraw Zagranicznych), jak i – trwającą od dłuższego czasu – aktywność Sławetnego Yaraeha bnt. Kami-Chojnackiego-Euskadi. O ile przy tworzeniu bilansu zjawisk pozytywnych i negatywnych dominują te dobre, to autorowi nie daje spokoju (to z wrodzonej dobroci serca i łagodności) sytuacja, która zapanowała ostatnio w Sojuszniczym Królestwie naszego najważniejszego partnera. Mowa oczywiście o złych tendencjach w Królestwie Dreamlandu.

Osoby zainteresowane wydarzeniami nie tylko krajowymi bądź lokalnymi – w każdym razie mającymi miejsce poza Księstwem Sarmacji lub krajami Korony – zerkają zapewne od czasu do czasu na listę dyskusyjną omawianego dziś kraju. Zdecydowanym nadużyciem byłoby postawienie tezy, że nic się w Dreamlandzie nie dzieje. Pojawiają się, pomiędzy wątkami omówionymi w dalszej części artykułu również te „więcej” znaczące, jak m.in. rozpoczęta wczoraj dyskusja o reformie armii (w chwili pisania tych słów 6 [słownie: sześć] postów) lub powołanie na stanowisko adiutanta, nie wspominając nic o informacji o trwających urlopach. W tych jakże zacnych i interesujących oraz powalających w swej świetności polemikach prym wiedzie były Minister Spraw Zagranicznych Królestwa książę Alchien d’Archien -jedna z najbardziej znaczących person dreamlandzkich.

Spokojne życie mieszkańców naszych przyjaciół z Dremlandu przerywa co jakiś czas ichniejszy były król (podobno uważa, że korona ograniczała jego swobodę, dlatego abdykował) – Jego Królewska Wysokość Paweł I. Nie można odmówić Jego Królewskiej Wysokości wprawnego oka w podglądaniu Sarmatów, jak również nieźle spaczonego poczucia humoru. JKW tak bardzo interesuje się nami, że czyta każdą wypowiedź programową naszego Kanclerza. Oczywiście, o ile Dreamland nie zostanie wymieniony w expose naszego Kanclerza jako partner stricte strategiczny, podnosi się raban: „Och, jaka zła ta Sarmacja! Jak oni nas ignorują!” – pisze ex król – „Tak, Wasza Miłość ma rację! Oni -są źli! I chcą nas zniszczyć!”odpowiada książę Alchien.

Autorowi nie daje spokoju to, że „najstarsza polska mikronacja” czuje się upokarzana i ciągle skonfliktowana z Księstwem Sarmacji. Wydaje się to szokujące, ale książę Alchien nic sobie z tego nie robi (w końcu tak przyjazny v-światowi kiedyś Naród Dreamlandzki już został poddany zabiegom socjotechnicznym tzw. „quasi króla” [1]), o czym wybitnie świadczy dzisiejszy post z Listy Dyskusyjnej Królestwa autorstwa nikogo innego, jak wspomnianego wielokrotnie wcześniej księcia:

Po raz kolejny Sarmacja - w osobie swojego Kanclerza - stwierdziła, że jej najważniejszym partnerem jest Królestwo Scholandii.

Proszę - jako szary obywatel - przedstawiciela Scholandii o odpowiedź, czy ten stosunek jest przez Sojusznicze Królestwo odwzajemniony. Będę wdzięczny za odwinięcie od razu dyplomatycznej bawełny i jasne stwierdzenie: czy Scholandia postrzega Sarmację jako swojego najważniejszego partnera międzynarodowego?

--
Pozdrawiam,
książę Alchien
Szara Eminencja Królestwa”

Jeżeli wyłączymy wszelkie okoliczności mające miejsce PRZED zacytowaną wypowiedzią, wszystko wydaje się być w porządku. Wydaje. Jak się dowiadujemy potem, książę Alchien wraz z byłym dreamlandzkim królem Pawłem I Przewrażliwionymprzy jego asyście i zgodzie - nie tylko oskarża Sarmację o sabotowanie sojuszu ze Scholandią i Natanią (oba państwa są strategicznymi partnerami Księstwa, choć Zacytowanym to nie przeszkadza – bo przecież my działamy NA SZKODĘ naszych partnerów zagranicznych), ale również posuwa się do zastraszania Sojuszniczego Królestwa Scholandii.

Każdy, kto choć trochę poznał historię Scholandii, powinien wiedzieć, dlaczego zarówno my jak i Scholandczycy nie uznajemy kolejno Gnomii i Morvanu. Najogólniej rzecz biorąc, przy biernej postawie Alchienokratu Dreamlandu (co równa się de facto akceptacji) państwa te roszczą sobie pretensje do naszych i Królestwa terytorium. Nagle dziś, książę Alchien (podobno NIE ma wpływów, tak mówi) jawnie i otwarcie sugeruje: albo przestaniecie współpracować z Sarmatami, albo my poprzemy Gnomię. I tak jesteśmy najstarszym państwem wirtualnym, więc my możemy być niestabilnym partnerem zagranicznym, a jak się nie podoba – to won z sojuszu. My tu jesteśmy n a j w a ż n i e j s i. I to my będziemy decydować, co jest dobre i co wam wolno.

Czy tak zachowuje się sojusznik? Autor śmie otwarcie wątpić w faktyczną przyjaźń. Nie wątpi jednak w wszechobecne kompleksy na punkcie Sarmacji. Najlepiej całą sytuację podsumuje krótki, bo krótki – ale wiele mówiący list księcia Alchiena skierowany w toku dysputy:

"Co, jeśli poprawa stosunków na linii Grodzisk - Scholopolis w bezpośredni sposób wpływa na polepszenie stosunków na linii Dreamopolis - Wałbrzych?"

Autor zastanawia się, gdzie podziało się strategiczne partnerstwo pomiędzy Królestwami. Szuka, szuka i znaleźć nie może. Nie bez przyczyny. „Jakoś” rozpłynęły się w tej chwili wszelkie pozory dobrej gry politycznej, które stwarzała „święta dziwnym dwójka”. Na dokładkę dla tych, którzy jeszcze nie są przekonani o – co najmniej – niepokojącym stanie naszych dzisiejszych bohaterów:

Nie. Chcielibyśmy usłyszeć, jak Królestwo Scholandii zamierza zareagować na uporczywe upokarzanie i obrażanie swojego Sojusznika przez Sarmację.”

Oto odkrywamy(sic!) nowy sposób dyskryminacji(sic!), „upokarzania i obrażania”. Autora zastanawia, jak Sarmacja upokarza(sic!) Królestwo Dreamlandu nie czyniąc z niego głównego tematu dyskusji (sic!)na swojej liście dyskusyjnej. Odpowiedzi raczej nie poznamy, bo nadchodzi koniec Dreamlandu, który otoczył się murem i najprawdopodobniej nie będzie miał gdzie wylać jadu.

[1] Najbardziej kontrowersyjny i zarazem najwybitniejszy obywatel dreamlandzki, Marcus Estreicher napisał wprost o wpływie księcia Alchiena na obecnego króla Dreamlandu, Edwarda I. Estreicher nadał monarsze tytuł „Edwarda I Miernego”.


Kartki w żadnym miescu podpisane nie były, kto popełnił ten tekst? Nie wiem. Chciał pozostać anonimowy, więc to uszanuję i nie będę go szukał. Nie z chęci nadania mu rozgłosu, nie z chęci upublicznienia jego danych. Czytam dreamlandzkie gazety, oglądam dreamlandzką telewizję, mam w dreamlandzie przyjaciół i wiem co tam się dzieje. Niestety muszę stwierdzić, że z wieloma postawionymi tezami i analizami się zgadzam. Jeśli miałbym spotkać autora - chciałbym pogratulować mu świetnego artykułu.

Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 3 czytelników. Średnia nota: 3.66667
Artykuł czytano 675 razy.

Komentarze

2008-08-25 17:09 - autor: Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
Cóż, Dramland poczuł się chyba zagrożonony (niesłusznie). Gdzie rozum śpi, budzą się demony.

2008-08-25 19:26 - autor: Michał Maria Groń-Kapiszon
Trzeba było dodać jeszcze, że to działania inspirowane przez Mandragorat...

A tak na serio - od kiedy Bartek śledzisz to co się dzieje w Dreamlandzie? Bo mam wrażenie, że w tej sprawie masz jeszcze mleko pod nosem. Nie tak dawno zapisałeś się na ichniejszą listę dyskusyjną. A kwestia niechęci Dreamlandu do Sarmacji za jej poprawę stosunków ze Scholandią (Scholandia angażuje się w to kosztem sojuszu KD-KS) jest sprawą grubszą i znaczniejszą, a nie świeżą nowinką. Także, trochę to takie naciągane i histeryczne. I warto byłoby przytoczyć jeszcze odpowiedź księcia Alchiena na twój artykuł.

2008-08-25 20:06 - autor: Bartuś bar. von Thorn-Mackiewicz
Michałku, LD KD śledzę od około półtora miesiąca.
Myślałem, że umiesz czytać ze zrozumieniem. To nie ja jestem autorem tego artykułu. Widziałeś kiedyś, żebym składnie napisał tyle zdań? (niech to posłuży za argument) :D

2008-08-25 20:11 - autor: Alchien de Archien
W wypadku KD półtora miesiąca to niezbyt wiele, naprawdę ;)

P.S. Witam wszystkich po długiej nieobecności w komentarzach Bramy Sarmackiej :)

2008-08-25 21:17 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Dreamland poczuł się bardzo słusznie urażony. Już któraś z kolei kadencja, kiedy Sarmacja celowo olewa Dreamland tym samym usiłając im odebrać najważniejszego partnera jakim dotychczas była scholandia. I nie wmówicie mi, że to nie było działanie celowe.

A można się było dogadać i z jednymi i z drugimi... ;-)

2008-08-25 21:44 - autor: Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
Zbyszko, zaczynam wątpić w Twoją inteligencję, albo podejrzewać celowe działania. Urażony czym na Wielkiego Architekta? Tym że MY uważam Scholandię za strategicznego partnera? Rozumiem że mamy olać Scholandię bo Dreamland to uwiera, czy też mamy naszą sympatię do Scholandii maskować i udawać że wcale ich nie lubimy? Dreamland sam się izoluje i powody są oczywiste.

2008-08-25 21:46 - autor: Paviel bnt von Thorn-Browarczyk
Browarczyk potrafi, nie? ;D

2008-08-26 08:54 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Aaronie, możesz wątpić w co chcesz, w sumie od dawna IQ nie sprawdzałem. ;) Ja mówię o tym, że skutecznie od kilku kadencji olewamy Dreamland usiłując przybliżyć się do Scholandii, wpychając się pomiędzy dwa sojusznicze państwa (swego czasu dość mocno współpracujące). I wystarczyło, żebym ja odszedłem z SPD i współpraca ze Scholandią się potoczyła, a Dreamland poszedł daleko w odstawkę (wcześniej się na to nie zgadzałem będąc chociażby ambasadorem).

Dreamland się wcale nie izolował. To my wybraliśmy Scholandię z tej dwójki (nie wiem kto dokładnie dokonał wyboru, ale było to już bardzo dawno temu) i skrupulatnie dążylimy (my jako Sarmacja) do przejęcią pozycji Dreamlandu w polityce zagranicznej Scholandii. :)

2008-08-26 09:50 - autor: Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka
Tak się zastanawiam - i jakoś nie mogę dociec: dlaczego właściwie anonimowy autor (AA) nie zechciał się podpisać pod tym felietonem?

2008-08-26 12:25 - autor: Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
Zbyszko - może cię to pocieszy, a może nie, ale nas Dreamland również olewa, czemu wiec atakujesz tylko nas? Chcesz ambasadę w Dreamlandzie? Prosze bardzo, od ręki możesz ją dostać. Ale nie zmieni to faktu że priorytety nasz PZ sa dokłądnie opisane w nowej doktrynie. W poprzedniej Dreamland był wpisany jako jedyne panstewo (sic!) które jest dla nas istotne. Tyle że za deklaracjami nic nie stało, a antysarmatyzm niektórych środowisk dreamlandzkich jest udeżający.
Swoją drogą, jakby np Brytyjczycy zaczeli zarzucac Polsce że pchamy się między USA a WB, które sa sojusznikami od dawna, to ciekawe jak byś zareagował. Nasza współpraca ze Scholanią nie jest wymierzona w Dreamland. Ona jest KONSEKWENCJĄ tego że ze Scholandia wspólny język znajdujemy bez problemu, a z Dreamlandem nie. Nie widzimy również ze strony Dreamlandu chęci zmiany tego stanu rzeczy. Jedyne co słyszymy to : "My mamy 10 lat, a Wy jesteście smarki".

2008-08-26 13:06 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Scholandia olewała nas tak samo jak Dreamland, a nawet bardziej! :)
Aaronie, wspólny język ze Scholandią mamy od niedawna i nie wmówisz mi, że dawniej Dreamland był nam mniej przyjazny. Byłem w Dreamlandzie dość sporo, chwilę będąc Kanclerzem i p.o. MSZ, a później przez długi czas będąc ambasadorem. I naprawdę, rozmowy z Dreamlandem nie stanowiły żadnego problemu - wiele chęci od wielu osób (fakt, inicjatywa nasza, ale byli chętni), a ze Scholandią zobacz jak długo to trwało.
Komentarzami w BS o ambasadę się nie biję, zresztą sam z niej rezygnowałem. Jak będzie potrzeba to odpowiednie osoby do mnie trafią i zaoferują stanowisko, jednakże obecna polityka zagraniczna KS mnie mocno dołuje i ciężko byłoby mi pracować w sarmackiej służbie. :)

2008-08-26 15:46 - autor: Michael v-hr. von Lichtenstein
:P Zarówno Synek jak i Bączek mędzicie i tyle :P Z Dreamlandem było nieco inaczej niż to widzicie :P niemniej nie chcę prać brudów publicznie. Jak ktoś jest zainteresowany odrobiną historii to zapraszam na gg.

2008-08-26 18:30 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Ty prowadziłeś zawsze swoje oddzielne gierki, więc o nich niewiele wiem. To co wiem to napisałem. ;)

2008-08-26 21:02 - autor: Michael v-hr. von Lichtenstein
Gierki :P wypraszam sobie! :D

2008-08-26 22:00 - autor: Alchien de Archien
Proszę sobie przypomnieć moje przemówienie z okazji objęcia urzędu MSZ KD :) Było antysarmackie? Ignorowało Sarmację? Wręcz przeciwnie; to w Scholandii zapamiętano mnie jako "brata Piotra Mikołaja".

To, co mnie uderza: przez bardzo długi czas (wtedy, kiedy jeszcze utrzymywaliśmy w miarę ożywiony kontakt z Sarmacją), wydawało mi się, że władze Księstwa zapominają o zasadzie proporcjonalności stosunków. Oczywiście, ich świętym prawem jest decydować o tym, z kim i kiedy będą rozmawiać. Ale to głównie od KD wymagano utrzymywania stosunków, okazywania inicjatywy. Kiedy przez długi czas nieobsadzona pozostawała Ambasada KS w KD, usłyszałem od mojego brata, że w Sarmacji prawdopodobnie ambasady zostaną zastąpione przez system formularzowy. Zapytałem go wtedy: jak to możliwe, skoro my, mniejsza mikronacja, właśnie zreorganizowaliśmy służbę dyplomatyczną i wymieniamy ambasadorów na aktywnych?

I tutaj należy zaznaczyć rzecz bardzo ważną - na linii Sarmacja-Dreamland w zasadzie nigdy nie pojawiły się poważne spięcia (poza Baridasem). Kwestia stosunków rozbija się o _aktywność_, nie o kwestie polityczne, ideologiczne, nie o sprzeczne interesy. Nie można mówić o "chłodnych" stosunkach, kiedy ich praktycznie nie ma.

To akurat powinno obie strony cieszyć. Nie ma we wzajemnych relacjach przeszkody nie do obejścia, jest tylko kwestia aktywności. Dobrze byłoby, gdyby Sarmacja pamiętała, że nie może zawsze oczekiwać od jakiegokolwiek państwa takiej aktywności, jak swoja - Księstwo jest _największą_ polską mikronacją.

Nie musimy rozwiązywać ideologicznych sporów. Może warto spotkać się, zapomnieć o... zapomnieniu stosunków - i spróbować jeszcze raz?

2008-08-26 22:36 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Alchien - to było słodkie - "Księstwo jest największa polską mikronacją" :D

2008-08-26 22:38 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
@Trizonik: A Ty sobie wypraszaj co chcesz. Gierki, giereczki, makiety, żołnierzyki, a nad tym wszystkim wielki, słodki i rozpalony Trizonik... hihi ;-)

2008-08-26 23:16 - autor: Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
" Może warto spotkać się, zapomnieć o... zapomnieniu stosunków - i spróbować jeszcze raz?"

Nie wrócę do Ciebie! Zdradziłaś mnie! Zabieraj swoje walizki i wynoś się z mojego życia!!!
xD

Jeśli KD będzie wyrażało taka wolę - ja zawsze jestem gotów do rozmów.

2008-08-26 23:32 - autor: Timios hr. Kiechajas
"Sarmacja to ja!"

2008-08-26 23:56 - autor: Alchien de Archien
Tak, musiałem się wygadać, mam dość ukrywania tego, że Sarmacja jest największą polską mikronacją ;d Wydało się się - jestem politycznie skończony ;p

2008-08-27 01:08 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Widzisz Aaronie i znowu - jeśli Dreamland wykażę wolę. Tylko i wyłącznie wtedy. :P

2008-08-27 02:06 - autor: Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
No ciężko żebyśmy rozmawiali jeśli woli nie wykaże. Ja właśnie wykazałem wolę składając deklarację że jestem gotów do rozmów.

2008-08-27 11:15 - autor: Paviel bnt von Thorn-Browarczyk
IMO nasz MSZ skoro wykazuje wolę zamiast o tym pisać powinien wystosować oficjalne pismo ;) a nie pisać, że jest gotów do rozmów. I to w Agencji Prasowej, w komentarzach ;D

2008-08-27 11:43 - autor: Daniel hr. Chojnacki
A to my nie utrzymujemy stosunków dyplomatycznych z Dreamlandem? :) To samo w sobie jest dowodem na to, że jesteśmy gotowi do wszelkich rozmów.

2008-08-27 15:07 - autor: Alchien de Archien
To się uśmiałem, Wasza Książęca Wysokość :)

W takim razie także Dreamland jest gotów do "wszelkich rozmów" (bo też utrzymuje stosunki dyplomatyczne z Sarmacją). Obie strony są więc chętne, ale rozmów nie ma. Dziiiwne.

No chyba, że następca tronu Księstwa uważa, że Sarmacja okazuje innym narodom swoją łaskę już przez utrzymywanie z nimi jakiegokolwiek kontaktu i sam fakt formalnego utrzymywania stosunków (bez aktywnej Ambasady, pragnę zauważyć) jest darem, za który powinniśmy całować Koronę Sarmacji po rękach.

Obawiam się, że taka jest wizja świata według niektórych polityków w Księstwie. Jest to o tyle przykre i dziwne, że chociaż jeszcze niedawno aktywność w Sarmacji stanowiła ponad 50% aktywności całego świata wirtualnego, teraz stabilny związek kilku innych państw jest w stanie z Księstwem bez problemu konkurować.

Pytanie tylko - po co, skoro moglibyśmy nadal nawiązać współpracę?

2008-08-27 15:37 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Miałem na myśli nie tylko wolę, ale i nicjatywę. Podejście Sarmacji do KD, ba, nawet prawie do wszystkich - wyjątkimi są mikronacje, które warto inkorporować lub też jak Scholandia są strategicznym partnerem innej dużej mikronacji - jest takie, że jak oni nie wykażą inicjatywy to my też nie. My mamy wolę, ale nie wyjdziemy z inicjatywą. :D

2008-08-27 15:46 - autor: Daniel hr. Chojnacki
Bardzo się cieszę, że udało mi się poprawić Waszej Ekscelencji humor. :)

Racja, dziwne. Gotowość jest jest - jak Książę zauważył - przez Ministra Spraw Zagranicznych Księstwa. A jak z tym w Dreamlandzie?

Aluzje(sugestie, rozmyślania, dywagacje - zwał, jak zwał) poczynione przez Księcia do realnego i wirtualnego internacjonalisty w drugim akapicie uważam za bardzo zabawne. Podejrzewam, że uśmiałem się bardziej, niż Wasza Ekscelencja po przeczytaniu mojego poprzedniego komentarza.

2008-08-27 15:52 - autor: Daniel hr. Chojnacki
Zbyszku - nie wiem, czy miałbym ochotę pisać teksty dla czasopisma (strategicznego partnera, ale bądź co bądź Scholandia jest państwem obcym, jakkolwiek to słowo ma wydźwięk raczej pejoratywny i nie odpowiada intensywności stosunków sarmacko-scholandzkich, mimo to jest właściwe) prowadzonego przez Kubę tylko po to, aby wbić klin pomiędzy Dreamland a KSch, jak zasugerowałeś. Skoro to nie jest inicjatywa, to co nią jest?

Sam dobrze wiesz, że zarzut na izolowanie i alienowanie się Sarmacji ma tyle wspólnego z prawdą - pozwolę sobie tutaj użyć słów Roberta - co ja z dworem cesarskim w Chinach. Przypomnij sobie SWOJĄ inicjatywę, snooker chociażby. Nie było Dreamlandczyków? Marcus podobno grał. Więc...?

2008-08-27 15:57 - autor: Daniel hr. Chojnacki
@JE Książę Alchien: chodzi oczywiście o dywagacje w TRZECIM akapicie ;)

2008-08-27 16:18 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Ale zobacz od kiety Ty piszesz dla Życia, a od kiedy Sarmacja zaczęła przymilać się do Scholandii (tym samym pogłębiać olewanie Dreamlandu). To jest bardzo fajna inicjatywa tylko zobacz ile czasu to trwało zanim ze Scholandią stosunki całkiem przyjazne nawiązaliśmy.

I czemu tak uparcie boicie się przyznać, że olewamy Dreamland od bardzo dawna? Chyba ja byłem jedyną osobą w KS, która była zainteresowana dobrymi relacjami z KD.

2008-08-27 16:36 - autor: Daniel hr. Chojnacki
To już nie jesteś? ;->

I nie, nie jedyną :)

2008-08-27 17:41 - autor: Alchien de Archien
Łatwiej nam będzie rozmawiać, skorośmy obaj w dobrym humorze, Książę.

"Utrzymywanie stosunków międzynarodowych" w ustach Księcia należy traktować bardzo... literalnie. Może wypada nawet poprawić na "podtrzymywanie", gdyż jak inaczej nazwać choćby kwestię Zjazdu Mikronacji (bodajże po raz pierwszy Dreamland jest umieszczony wśród "krajów uczestniczących", a o poinformowaniu Rządu KD/obywateli Królestwa nie ma w ogóle mowy)? Sarmacja umożliwia zwrócenie się do niej z inicjatywą - i to jest model polityki zagranicznej, który promuje.

Dla odmiany nie wspomnę już o radości, jakiej dostarczyły mi słowa Waszej Książęcej Wysokości, lecz o autentycznie refleksyjnym i nieco melancholijnym nastroju wynikłym z wizji człowieka, który - w co nie wątpię - w głębi serca i zaciszu ducha jest internacjonalistą otwartym na stosunki z każdym aktywnym sąsiadem, ale nie jest w stanie zapewnić tym szlachetnym cechom pomostu do rzeczywistości.

Jeśli Wasza Książęca Wysokość nie wie, jak z chęcią do współpracy w Dreamlandzie, to znaczy, że Sarmacja naprawdę nie interesuje się KD, czyż nie? Wystarczy przecież zapytać, jeśli nie jest się pewnym.

2008-08-27 21:24 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
@Daniel: no tak, właśnie - moją własną inicjatywą - Marcus i Bager byli finalistami Teutonia Trophy bodajże, a oprócz tego był jeszcze Bartunio. W ostatnim turnieju brał udział również kolejny Dreamlandczyk. Wygląda na to, że jedyną... ;-)

2008-08-27 23:48 - autor: Daniel hr. Chojnacki
Zbyszko - Nie! ;-)
--
Książę ma rację, dobra atmosfera sprzyja rozmowom.

Moja Książęca Wysokość wie tyle, że zarówno Książę jak i Jego Królewska Wysokość Paweł I dość często komentują wydarzenia w Sarmacji. Jakoś nie zdążyłem zauważyć oficjalnych komunikatów, prób nawiązania kontaktu...? Sarmacja, z tego co wiem, chce współpracować ze Scholandią, a Scholandia z Sarmacją. To również jest mikronacyjny internacjonalizm, a współpraca pomiędzy KS a innymi państwami cały czas jest rozwijana. Najlepszym przykładem jest tu Królestwo Natanii, z którym mamy unię gospodarczą. Nie mówię już nic o walutowej. Z tego co wiem, jeden z mieszkańców Królestwa Scholandii tworzy system informatyczny, za pomocą którego będzie można wymieniać arminy na liberty. Jeżeli to jest mało - to książę ma całkowitą rację sugerując, że moje idee są płonne. Ale to nie mało. To dużo. I mam nadzieję, że będzie więcej - może być, to jest bardzo możliwe.

"Jeśli Wasza Książęca Wysokość nie wie, jak z chęcią do współpracy w Dreamlandzie, to znaczy, że Sarmacja naprawdę nie interesuje się KD, czyż nie? Wystarczy przecież zapytać, jeśli nie jest się pewnym."

To, że przez dwa lata moje poglądy w sposób znaczący ewoluowały - w mikronacjach ku bardzo silnej monarchii, a w świecie realnym do światopoglądu mocnej jednostki - nie oznacza, że "Sarmacja to ja". Jak Ksiażę był łaskaw zauważyć, Księstwo to nie jest sam monarcha. To ogrom aktywnych ludzi, ludzi z poglądami i różnym światopoglądem. Jednakże wracając już do pełnego meritum, nie widziałem, aby władze Królestwa starały się kontaktować z Sarmatami. Nie godzę się więc na przyklejenie nam przez kogokolwiek plakietki "całe zło na świecie to wina Sarmacji". Szczególnie, że władze Królestwa mają takie same możliwości jak my. Wszelkie nieporozumienia zwykło się rozwiązywać drogą dyplomatyczną, a nie jestem w posiadaniu informacji, jakoby KD wyrażało zaniepokojenie jakimikolwiek krokami Sarmacji.

Idąc dalej, żaden Kanclerz historii najnowszej naszego państwa nie odrzucił możliwości współpracy z żadnym państwem. Zarówno ja w swoim expose (mój rząd funkcjonował w okresie od 29 grudnia do 7 kwietnia), jak i mój następca Robert C*****ski wymieniliśmy potrzebę ocieplenia wzajemnych stosunków.

2008-08-28 10:57 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
@Daniel: Ale tylko po mnie było to widać.

Nie zauważyłeś oficjalnych komunikatów... jak jeszcze byłem Ambasadorem w Dreamlandzie nastąpiła zmiana Króla. W Sarmacji nie było wielkiego zainteresowania, choć to łagodne stwierdzenie. A z drugiej strony było wręcz odwrotnie, Król Edward Artur sam zaprosił mnie na rozmowę na temat stosunków pomiędzy KS-KD i wykazał wiele chęci i nadzieji, że będzie lepiej. Informacje oczywiście przekazałem dalej, co z tym Sarmacja zrobiła, a konkretnie w sumie Trizonik? (:*) Nie wiem, ale jak widać niewiele. :]

Tak więc nawet z Dreamlandu były próby nawiązania kontaktu.

2008-08-28 11:17 - autor: Michael v-hr. von Lichtenstein
Bączku, zapominasz o kwestii traktatu jak i wielokrotnej inicjatywie KS, która została kompletnie zignorowana :) włącznie po Twojej rozmowie z Królem Dreamlandu. (która też była poprzedzona naszą wcześniejszą inicjatywą) Słowa Króla były jednym, niemniej oficjalna polityka KD okazała się zupełnie sprzeczna z nimi. Nie wspomnę już o jawnym zignorowaniu Księstwa jako partnera w expose szefów rządu KD. Fatalne w skutkach okazało się także wyraźne okazanie niechęci przez KD wobec KS podczas podpisywania traktatu z Królestwem Natanii, a także wiele innych antysarmackich działań o których publicznie nie chcę wspominać.

Pamiętajmy także o tym że to ja obejmując po raz pierwszy tekę MSZ wyszedłem z inicjatywą i wyciągnąłem rękę w kierunku KD. Podejmowałem wielokrotnie próby zawarcia bliskiej współpracy. Sprawy miały się całkiem dobrze do czasu abdykacji Pawła I, niestety po jego ustąpieniu przyjęły całkiem inny obrót.

2008-08-28 11:35 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Nasza inicjatywa została tak zignorowana, że jednak ten traktat podpisaliśmy, choć było z nim sporo problemów. ;) Wspominasz o Expose, OK. Za czasów Alchiena polityka zagraniczna KD nie było zainteresowana Sarmacją, ale wbrew pozorom nawet on chciał. :D

Cóż, nie wiem jak było na oficjalnym szczeblu, bo nigdy nie chciałeś mi nic powiedzieć Trizoniku, ale bywałem w Dreamlandzie na spotkaniach, rozmawiałem z paroma Dreamlandczykami prywatnie i nikt nie wykazywał niechęci. Zresztą podobnie Scholandia w sumie, bo też ja tam poszedłem i dopiero jak zacząłem się zachwycać Scholandią to Sarmacja się jakoś dziwnie nimi zainteresowała... ;]

2008-08-28 14:44 - autor: Alchien de Archien
Byłem zainteresowany współpracą z Sarmacją - na początku urzędowania.

Proszę powiedzieć konkretnie, jakie antysarmackie działania podjęliśmy i na czym oparła się niechęć wobec KS. Ja takiej sytuacji, jako ówczesny MSZ, nie pamiętam. Wspominaliśmy niejednokrotnie o naszym oburzeniu, gdy Sarmacja ignorowała przynależność Natanii do istniejących już struktur międzynarodowych (dwukrotnie, mimo moich delikatnych i niepublicznych uwag - po prostu nie otrzymałem odpowiedzi). Ale potępialiśmy tylko to jedno, konkretne i celowe działanie. Nie jakąkolwiek współpracę sarmacko-natańską, a polityczną retorykę, która jej towarzyszyła.

Nie pamiętam prób "zawarcia bliskiej współpracy". Owszem, z Ekscelencją Lichtensteinem nie raz i nie dwa rozmawialiśmy. Rozmowy były utrzymane w przyjaznej atmosferze, do dziś darzę go sympatią. Ale to wszystko. Władze Sarmacji w zamian za okazane przez siebie dobre chęci chcą inicjatyw, projektów, umów. Sygnalizują otwartość na współpracę i liczą, że współpraca sama się rozpocznie. Obawiam się, że w wypadku Scholandii tak właśnie jest.

Obawiam się, że po prostu moment zmiany na tronie Dreamlandu zbiegł się po prostu z momentem, w którym Sarmacja uznała, że należy odłożyć na bok (nie odrzucić, przypominam - stosunki nie są chłodne, tylko zastygłe) współpracę z KD na rzecz Scholandii i mniejszych mikronacji. Dowód? Proszę przypomnieć sobie reakcję władz Księstwa na wieść o zbliżającej się koronacji.

Ale, Ekscelencje, odchodzimy od tematu. Bo nie chodzi o to, że Sarmacja kiedyś nie podjęła indywidualnej współpracy z KD (albo że Dreamland nie podjął jej z KS). Chodzi o to, dlaczego władze Księstwa, mając okazję nawiązać dobry kontakt z całym Sojuszem, nawiązują go tylko ze Scholandią? Dlaczego najpierw próbowały współpracować z nami, pomijając Scholandię, a teraz z naszym sojusznikiem, pomijając nas? Jaki jest sens takiego działania, jeśli nie rozbicie Sojuszu? Bo w to, że Sarmacja nie czuje się na siłach utrzymywać kontaktu naraz z dwoma sąsiadami, nie uwierzę.

2008-08-28 22:42 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
@Alchien: Kiedy Sarmacja silnie walczyła o podpisanie traktatu z Dreamlandem to nie było szansy na jakiekolwiek relacje ze Scholandia. W tamtych okresie wszelkie traktaty byly zamrozone, a kontakty zerwane. Dlatego tu jest sytuacja klarowna - ze Scholandia trzeba bylo swoje odczekac. :)

Jednak drugie pytanie odnośnie odstawienia Dreamlandu przy kontaktach ze Scholandia jest akurat bardzo dobre.

Temat Natanii zostawiam, bo za dużo się z tym działo i rowniez ja za duzo w tym bralem udzialu. Sporo nieporozumien... :-)

2008-08-29 00:41 - autor: Alchien de Archien
Dobrze pamiętam całą sytuację :) Ten, kto sądzi, że Dreamland nie był w stanie przekonać wtedy Sojusznika do próby ponownego nawiązania stosunków - myli się. Tyle, że władz Sarmacji to nie interesowało :)

2008-08-29 10:30 - autor: Michael v-hr. von Lichtenstein
Z całym szacunkiem znów muszę dodać pewne sprostowanie.

Oczywiście prawdą jest że podczas rozmów aktywnych KS-KD wszelkie stosunki dyplomatyczne z KS były przez KSch zawieszone. Niemniej nieprawdą jest że KS odstawia jednego partnera na rzecz drugiego! Propozycję spotkania i rozmowy dostałem od JKM Ulryka Dariusza już w maju ubiegłego roku ;) był on wówczas jedynie MSZ KSch.

Za czasów mojego urzędowania KS jak najbardziej chciało współpracować z KD i wykazywało w związku z tym wiele inicjatyw. Tak jak mój Szanowny Stryj rzekł wcześniej - były rozmowy w przyjaznej atmosferze, było ich też więcej niż jedna.

Bynajmniej nie były to tylko rozmowy dotyczące KS i KD, kiedy pracowałem w Dyplomacji Sarmackiej KS postrzegało KD jako naturalnego i równorzędnego partnera, rozmawiałem także z MSZ KD na tematy dotyczące całego v-świata. Przykładem będzie tutaj kilka rozmów odnośnie kryzysu w OPM i było tutaj kilka wspólnych pomysłów. Także przy zaognionej sytuacji z Królestwem Natanii z MSZ KD rozmawiałem.

Dlatego też nie można rzec że miało miejsce jakiekolwiek odrzucenie na rzecz innego państwa - rozmawawiałem z przedstawicielami wielu państw i z wieloma państwami byłem w stanie współpracować - była to szczera chęć i inicjatywa.

Jednakże w pewnym momencie KD oddaliło się nieco od perspektywy współpracy z KS, miało miejsce kilka nieprzyjemnych gestów ze strony KD - czy zamierzonych czy nie, nie będę w to wnikał. Dało się także odczuć wyraźny dystans ze strony KD po zmianie na tronie tegoż królestwa. Osobiście jestem przekonany że było to podyktowane pewnymi nowymi uwarunkowaniami na arenie międzynarodowej, przede wszystkim niepodległość MW, podnoszenie się OPM z kryzysu, rozmowy aktywne KS-Ksch i oczywiście traktat KS-KN. Czynników wiele i wiele perspektyw w tym tez dla KD które oczywiście ma naturalne prawo do dbałości o swoją rację stanu.

Dlatego obserwując odmienne zachowania ze strony KD, jak i porównując je ze stosunkami które miały miejsce wcześniej trudno o brak niepokoju ze strony Księstwa. Nagłe zdystansowanie się w kwestii bliskiej współpracy ze strony KD nie pozostało niezauważone. Strona Sarmacka nie mogła się też nieustannie narzucać widząc że "coś nie gra". Nikt nikogo nie odstawił, poprostu między KS a KD stanęło kilka spraw, kilka perspektyw i kilka różnych ścieżek. KD wybrało swoją ścieżkę, nie wykazywało chęci dalszej współpracy, bynajmniej nie było żadnych widocznych inicjatyw. KS natomiast widząc brak zainteresowania ze strony KS musiała skoncentrować się na współpracy z kolejnymi partnerami.

Współpraca z KSch bynajmniej nie kwitnie sama - bogata bowiem jest w obustronne inicjatywy, widoczne i płynące z obu stron. Ja sam miałem zaszczyt i przyjemność spotkać się na żywo z Królem Scholandii, w trakcie rozmów z KSch zawarłem w tym kraju wiele dobrych znajomości i są tam ludzie, partnerzy i przyjaciele na których można polegać - a dowodów na taki stan rzeczy szukać nie trzeba.

W wypadku KD - z ich strony zabrakło gestów i inicjatyw - a współpraca wymaga zaangażowania bilateralnego. KD wybrało swoją ścieżkę i nie była to ścieżka współpracy z Sarmacją. Za mojej kadencji próby nawiązania i utrzymania współpracy były, za czyny swoich następców niestety nie odpowiadam.

Na zakończenie dodam iż moja wypowiedź nie prezentuje stanowiska władz KS. Wypowiadam się tutaj jako były pracownik Sarmackiej służby dyplomatycznej, na bazie własnych spostrzeżeń i doświadczeń. Jeśli się zdarzy że ponownie wrócę do pracy jako MSZ to do swojej wizji współpracy z KD powrócę. Na chwilę obecną jednak jestem tylko zwykłym wyrobnikiem :D xD.

2008-08-29 23:46 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Za dużo napisałeś, na raty czytałem i nie wiem co odpisać. ;)

Tak czy siak obecna PZ Sarmacji jest do kitu. :]

2008-08-30 09:14 - autor: Michael v-hr. von Lichtenstein
Cóż :P ja już od sporego kawałka czasu MSZ nie jestem, więc odpowiedzialności nie ponoszę :D Ale kto wie może kiedyś wrócę do Ministerstwa i znów coś się ruszy w dobrym kierunku :)

2008-08-30 17:15 - autor: Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
@ Michael
Sugerujesz że PZ KS jest aktualnie prowadzona w złym kierunku, jak rozumiem?
@ Zbyszko
Powedz to Scholandczykom albo Wandejczykom. Ciekawe czy oni też uznają że polityka zagraniczna KS jest do kitu.
Jest do kitu bo ma inne priorytety niż miała kiedyś?

2008-08-30 18:06 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
@Aaron: Wandejczycy chyba owszem. ;D Ma priorytety, ale jakie? Literaki ze Scholandia i w koncu dzialalnosc w OPM i w sumie to wszystko co jest widoczne. Mowie tyle co wiem i widze, a o wiekszosci dzialan pewnie informowani nie jestesmy (mieszkancy) takze mozliwe, ze jest inaczej. :P

2008-08-30 18:11 - autor: Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
Zawsze uważałem że o sprawach PZ dyskutuje się w zaciszu gabinetów. Im więcej szumu, tym gorzej. O brak informowania społeczeństwa co w trawie piszczy oskarżyć się dam, o brak wizji - nie. :P
A wogóle fajnie że się uaktywniłeś trochę znowu.
P.S
Moja propozycja ambasadorowania w Dreamlandzie jest nadal aktualna.

2008-08-30 22:46 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Jasne, jasne, szum przeszkadza, ale zobacz - MSZ to w sumie fajna zabawa i sporo pracy, a zobacz jak niewiele osób wie tak naprawdę ile tej pracy wykonałeś ;> ;)

PS: Przy dotychczasowym podejściu nie widzę sensu - w razie zmian (które zauważyłem w komentarzach tutaj) zapraszam na GG/mail. :P

2008-08-31 12:54 - autor: Michael v-hr. von Lichtenstein
@Synek
Nic nie sugerowałem :D Twierdzę jedynie że zostało przeoczonych wiele spraw :P A w PZ najważniejsza jest ciągłość prowadzonej polityki która została niestety mimo wysiłków naruszona :)

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.057 sekundy