Dziś jest 23 sierpnia 2019 r.
6300. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
3227. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
2927. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)
Park Stołeczny

Śmierć monarchofaszyzmu.

Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.

04 lipca 2008 r., 14:54 — Robert Janusz von Thorn-C*****ski

Monarchofaszyzm umarł. Tak jak niegdyś Francis Fukuyama[1] ogłosił "koniec historii"[2], a następnie koniec końca historii (wycofał się ze swojej doktryny), tak ja dziś ogłaszam koniec monarchofaszyzmu znanego nam w dotychczasowej formie. Nie mi, co oczywiste, równać się z Fukuyamą, niemniej jednak czuję się jednym z twórców doktryny i wobec tego daję sobie prawo do inicjowania pewnych zdarzeń. Ale do rzeczy.

Monarchofaszyzm to nic innego jak jedna z doktryn wirtualnej polityki wewnętrznej. Stoi w jednym szeregu z znanymi z innych krajów doktrynami anarchodemokracji (Wandystan) czy też monarchii demokratycznej (Valhalla), i innymi doktrynami znanymi z pozostałych krajów. Prawda jest jednak taka, że przez bardzo długi czas monarchofaszyzm, jako doktryna regulująca wewnętrzne stosunki największych monarchii naszego uniwersum, był ideą dominującą. O monarchofaszyzmie mówi się w odniesieniu do takich krajów jak Królestwa Dreamlandu i Scholandii oraz Księstwa Sarmacji - jednym słowem do krajów "Wielkiej Trójki". I o ile sam monarchofaszyzm może w danym kraju przyjmować różne odcienie i być mniej, lub bardziej, natężony, tak łączy go ogólnie jedna cecha - niepodzielnie rządzący władca - suweren - (król, książę), od którego pochodzą zaszczyty, władza (wybory są defacto fikcją, gdyż jedynie wyłaniają beneficjentów władzy - zakres tejże ustala suweren), zasady. monarchofaszyzm narodził się w Królestwie Dreamlandu, najstarszym z istniejących kraju, jednakże swą sławę zyskał, i skrzydła rozwinął, w Księstwie Sarmacji, głównie z uwagi na rozbudowane sarmackie społeczeństwo, swobodę komunikacji i niebywale szybki rozwój całego kraju. Paradoksalnie właśnie w Sarmacji zaczął się upadek monarchofaszyzmu jako idei, i gdy dziś wiemy, że w Sarmacji monarchofaszyzm już nie istnieje, tak w zasadzie nie ma go nigdzie. Dreamland stał się krajem bardzo spokojnym, pełnym kurtuazji i wzajemnego schlebiania sobie, natomiast król jest raczej osobą reprezentacyjną. Scholandia stała się krajem, w którym po zamachu stanu dokonanym przez tzw. książąt systemowych, władza króla już nigdy nie będzie tak silna, jak była za czasów Armina.

Bo właśnie - tu należy sobie odpowiedzieć na pytanie - czym jest monarchofaszyzm w działaniu. Jest to nic innego jak silna władza suwerena, który scalając i gwarantując ciągłość państwa, kreuje stosunki społeczne poprzez budowę klasy zasłużonych dla państwa osób. Działający w Valhalli monarchizm demokratyczny, czy anarchodemokratyzm wandejski, są niejako pochodną modelu monarchofaszystowskiego, jednak ze znacznie ograniczoną, w stosunku do głównego pnia, władzą suwerena. Instrumentami suwerena w systemie monarchofaszystowskim stają się nadania, odznaczenia, nobilitacje, nominacje. Suweren żywo interesuje się swoim krajem, a jednocześnie sprawiedliwie nagradza tych, którzy do budowy i wzrostu wartości kraju się walnie przyczyniają. Zbudowana w ten sposób klasa społeczna szlachty i arystokracji jest w systemie monarchofaszystowskim synonimem lojalności, oddania, a nade wszystko poświęcenia. Kryzys monarchofaszyzmu rozpoczyna się zatem wówczas, gdy:

  • lojalność i oddanie klasy szlacheckiej zostają podważone nieuzasadnionymi decyzjami suwerena, lub wpływem czynników zewnętrznych (tu casus sarmacko-wandejski),
  • lojalność i oddanie klasy szlacheckiej zostają złamane wprost poprzez wypowiedzenie posłuszeństwa (tu casus scholandzki),
  • suweren świadomie rezygnuje z przysługujących mu uprawnień i władztwa na rzecz wskazanych przez siebie paladynów (tu casus Trybunału Honorowego i KONia w Sarmacji),
  • rola suwerena ogranicza się do okolicznościowych wystąpień i raczej roli reprezentacyjnej (tu casus dreamlandzki i ponownie sarmacki).

Te warunki nie muszą występować łącznie. Wystarczy jeden z nich, by zadziałał jako triger uruchamiający efekt spill-over[3]. Dalszym etapem jest postępujący i coraz szybszy rozkład klasy szlacheckiej, nawarstwianie się kłopotów i niedomówień na linii szlachta-suweren-reszta społeczeństwa.

Jak napisałem wcześniej kryzys i śmierć monarchofaszyzmu zaczęły się w Sarmacji. Analizując stosunki wewnętrzne panujące w tym kraju można dojść do wniosków, iż kryzys monarchofaszyzmu zaczął się już dawno, w okolicach 2005 roku, po wydarzeniach teutońskich, następnie przybrał na sile po pierwszej secesji wandejskiej, przez Wandejski Czerwiec, aż po ostatnie wydarzenia, które miały miejsce. Agonia idei była długa i męcząca dla wszystkich. Ale nie płacze się gdy jest szansa na zmiany. Problem w tym, że w miejsce monarchofaszyzmu przychodzi nijakość i "urawniłowka" w dół, do określonego przez nową klasę rządzących poziomu. Sytuacja ma się tak, że krytykowany przez wszystkich tzw. koniasizm-makowskizm przestaje mieć znaczenie. Na jego bowiem gruncie narodził się nowy nurt. Ja nazwałbym go bazylanizmem - od Bazylian, którzy w okresie Wandejskiego Czerwca stworzyli istniejący do dziś KON, a na których po dziś dzień opiera się Książę Sarmacji.

Monarchofaszyzm umarł, powstała nowa doktryna - to naturalny porządek świata, od zarania jego dziejów. Ale o samym bazylianizmie pisać nie będę, zobrazuję go jedynie słowami, które wypowiedział jeden z monarchofaszyzujących niedobitków "nie podpisałem z nimi lojalki, nic nie uda mi się zrobić". Czytających mój wywód proszę o jedno - nie krzyczcie, że to słowa pod tezę, że to stronniczość, że to krzyk po ostatnich wydarzeniach. Tak nie jest. Jest to moja pierwsza tego typu analiza zjawiska monarchofaszyzmu, dokonana na chłodno, po dłuższym tematu przemyśleniu. Kiedyś miałem pisać o monarchofaszyzmie jako idei przyszłość, dziś przyszło mi ogłosić, że monarchofaszyzm umarł.

[1] Francis Fukuyama - ur. 27 października 1952 w Chicago - amerykański politolog, filozof polityczny i ekonomista.
[2] "Koniec Historii" - doktryna Fukuyamy, w której zaczerpnąwszy od Hegla ideę "końca historii" filozof formułuje tezę, jakoby historia w pewnym sensie skończyła się wraz z upadkiem komunizmu (czyli państw tzw. realnego socjalizmu) i przyjęciem przez większość krajów systemu liberalnej demokracji. Liberalna demokracja oraz rynkowy porządek gospodarczy mają być, wg Fukuyamy, najdoskonalszym z możliwych do urzeczywistnienia systemów politycznych (choć nie idealnym).W przekonaniu Fukuyamy współczesna demokracja liberalna jest zbiorem politycznych instytucji powołanych do obrony uniwersalnych praw, uświęconych zapisem w takich dokumentach, jak Powszechna Deklaracja Praw Człowieka.
[3] spill-over - efekt samopogłębiania się, samonakręcania się.

Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 0 czytelników. Średnia nota: 0
Artykuł czytano 1257 razy.

Komentarze

2008-07-04 15:48 - autor: Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
C*****ski odszedł=świat się skończył? Viva egocentryzm.

2008-07-04 16:18 - autor: Robert Janusz ( bar. ) von Thorn-C*****ski
Wiedziałem, że nie zrozumiesz... Nigdzie nie napisałem, że świat się skończył. Ba! Nie skończył się. Ale czas skończyć z mitem monarchofaszyzmu, bo ten umarł. Całkiem, i na amen.

Vivat myślenie Aaron. Jesteś inteligentny, przeczytaj jeszcze raz.

2008-07-04 16:49 - autor: Timios hr. Kiechajas
Nie wiem, dla mnie cała ta interpretacja jest na wyrost. Może poza wnioskiem. Natomiast, fakty są takie, że od Cudownych Decyzji Podjętych Przez KOCHAJĄCY ORGAN NADZIEI w Czerwcu 2007 Sarmacja obniża swoje loty. I nawet przez moment od tego czasu nie było lepiej. Cóż, okres zjednoczeniowy był okresem najlepszym w historii Sarmacji, niestety bardzo krótkim. Jakby uciąć człowiekowi stopę i dziwić się, że biega wolniej.

2008-07-04 18:02 - autor: szer. Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
A kto Ci powiedział że ja nie zrozumiałem? Ja się po prostu nie zgadzam. Ba widzę że to co piszesz i jakie masz poglądy jest uzależnione od tego co się dzieje wokół twojej osoby. Gdyby nie odebrano ci tytułu to by nie było "śmierci monarchofaszyzmu" bo główny monarchofaszysta by nadal funkcjonował w KS. Ot i całe Twoje myślenie.
Dzięki za propozycję ale nie chce mi się tego czytać ponownie. Analizy pisane pod kilmat polityczny wogóle mnie nie interesują. Wolę analizowac Twoją osobę :D

2008-07-04 18:34 - autor: Yaraeh Alejandro bnt de Euskadi-Luna-d'Albret
A ja dla odmiany zauważam tutaj elementy swojego charakteru.
Ponieważ sam zareagowałem podobnie na wyrok.
Myślę że RCA wróci za te trzy miesiące.
Albo i wcześniej...

2008-07-04 18:35 - autor: Robert Janusz ( bar. ) von Thorn-C*****ski
Sęk w tym, że Ty tego nawet nie przeczytałeś...

2008-07-04 18:50 - autor: szer. Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
A widzisz, przeczytałem. Z trudem bo z trudem (generalnie słabe to jest moim zdaniem) ale mi się udało.

2008-07-04 19:40 - autor: Michał Maria Groń-Kapiszon
Wszystko co RCA napisze jest słabe z definicji, prawda?

2008-07-04 19:52 - autor: Krzysztof hr. Konias
Być może ta "analiza" ma więcej wspólnego z analizą niż ostatnia "analiza", w której RCA przepowiadał, że koalicja rządowa w takim kształcie jaki obecnie mamy ma 5% szans na powstanie (mimo, że wszystkim trzeźwo myślącym taki rozwój wypadków wydawał się oczywisty i niemal pewny).

Ponieważ sam monarchofaszystą nigdy nie byłem (wbrew ocenom niektórych intelektualistów zza południowej granicy KS), nie jestem w stanie polemizować z głównymi tezami artykułu. Dla świętego spokoju mógłbym nawet przyjąć, że to jest trafna diagnoza, ale...

...szanowny autor jak zwykle popłynął w swoich przypuszczeniach zbyt daleko. Mam jednak wrażenie, iż tym razem było to spowodowane jego niewiedzą, a nie złośliwością lub niepohamowaną chęcią manipulacji.

"Ja nazwałbym go bazylanizmem - od Bazylian, którzy w okresie Wandejskiego Czerwca stworzyli istniejący do dziś KON, a na których po dziś dzień opiera się Książę Sarmacji."
Otóż to nie Bazylianie stworzyli KONia. Bazylianie w przeważającej większości - jak mniemam - byli prawdziwymi monarchofaszystami. Trzon Bazylii stanowiły osoby, które dzisiaj mieszkają głównie w Baridasie i uważają się za najbardziej prawdziwych sarmatów (nie mówię, że nie są).

Ja sam byłem przeciwnikiem Bazyli, czemu dawałem przed WC dość widoczny wyraz. Gdyby Bazylianie przetrwali, byliby z pewnością gwardią przyboczną Księcia Sarmacji, jako najbardziej oddani fanatycy. Tymczasem KON nie wyłonił się z grupy fanatycznych zwolenników Księcia. Ojcem chrzestnym KONia nazwałbym generała Łukasza markiza Nowickiego, który pierwszy publicznie na LDKS pokazał dowody nielojalności ze strony elit Mandragoratu Wandystanu. Ten wątek jeszcze rozwinę...

2008-07-04 20:03 - autor: szer. Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
2008-07-04 19:40 - autor: Michał Maria Groń-Kapiszon
Wszystko co RCA napisze jest słabe z definicji, prawda?

Nieprawda. Czasem piszę mądrze a czasem głupio, jak każdy z nas. Niby dlaczego wszystko co miał by napisać miało by być złe? Ja Twórczość Roberta cenią co nieraz podkreślałem. To że nieodpowiada mi jego v-harakter, a także poglądy polityczne nie powoduje że chciałbym Go od razu z błotem zmieszać. Nie raz broniłem Roberta przed niesłusznymi atakami, również ze strony mojej v-żony co spowodowało kilka domowych awantur, co ona może zresztą poświadczyć. Powtarzam po raz trzeci w tych komentarzach - to że uważam ten artykuł za napisany pod wpływem emocji (co często Robert robi) nie znaczy nic więcej ponad to co znaczy.

2008-07-04 20:17 - autor: Krzysztof hr. Konias
Aaron - obawiam się, że działanie pod wpływem emocji to nie tylko v-charakter Roberta, ale po prostu charakter. Kiedyś wydawało mi się, że nauczyłem się z tym żyć i tolerować to.

2008-07-04 21:37 - autor: Zbyszko v-hr. von Thorn-Browarczyk
Sarmacja sie zwyczajnie konczy, zostaja znudzeni zapalency, ktorzy mysla, ze Sarmacja jest juz cala ich. ;]

2008-07-04 22:17 - autor: Aaron bnt von Lichtenstein-Rozman
Taa...Sarmacka skończyła się na Kill'em All. Kończenie się to czad :]

2008-07-04 22:41 - autor: Daniel hr. Chojnacki-Kaczyński
Zbysiu, mozesz powiedziec z imienia i nazwiska, kim sa ci zapalency - wrogowie ludu?

2008-07-04 22:45 - autor: Bartuś bar. von Thorn-Mackiewicz
Zaraz, to już wrogowie ludu? Gdzie Zbyszko to napisał? Erystyka? :D

2008-07-04 23:02 - autor: Lord Darth diuk Wander
Srystyka. Podoba mi sie ten tekst, nie do konca sie zgadzam ale ciekawe. Szkoda tylko ze autor, wymachujac Fukujamą, nie wspomnial kto v- wynalazl termin monarchofaszyzm!!!

2008-07-04 23:17 - autor: Bartuś bar. von Thorn-Mackiewicz
Srystyka? To chyba Szop-Małzer, a nie Szopen i Hałer. Ja pisałem odnośnie komenta Danielka :P

2008-07-05 00:28 - autor: Daniel hr. Chojnacki-Kaczyński
Nie no, Zbynio pisal w kontekscie wrogow ludu, wiec ja nazwalem rzecz po imieniu :P Prosze mi tu nie zarzucac zadnej filozofiji.

2008-07-05 02:36 - autor: Lord Darth diuk Wander
A ja Ci odpowiedzialem na pytanie :)

2008-07-05 03:13 - autor: Michał Maria Groń-Kapiszon
Krzysztof "jestem niewinny" Konias był przeciwnikiem bazylian, a ja w tym czasie tańczyłem w balecie mongolskim.

2008-07-05 04:46 - autor: Krzysztof hr. Konias
Michał - ja swoje poglądy i racje wyłożyłem wtedy jasno. Nie bądź więc złośliwy, tylko odśwież sobie pamięć. Np. zajrzyj do starych komentarzy i/lub do archiwum LDKS (chyba jeszcze na Yahoo).

2008-07-06 20:29 - autor: Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka
Uwielbiam balet mongolski!

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.067 sekundy