Dziś jest 14 października 2019 r.
6352. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
3279. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
2979. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)


Różne > "Cytadela - prolog"

Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.

21 kwietnia 2008 r., 09:35 — Robert Janusz von Thorn-C*****ski

Szanowni Państwo! Nadeszła chwila kiedy w Cytadeli następuje drobna retrospekcja. Cofamy się do prologu całej opowieści, by lepiej zrozumieć wydarzenia opowiadane w części właściwej naszej powieści. Autorem Prologu jest Wielce Szanowny Współpracownik i Współautor Cytadeli - Daniel Chojnacki! Połączenie sił między nami nastąpiło w piątkowe popołudnie, a oto jego ofekt. Od tego dnia Cytadelę piszą dla Was - Daniel Chojnacki i Robert Janusz C*****ski.


PROLOG

I. Plac Grodziski, Grodzisk, Siedziba centralna SPD, sobota, 21:45

Ciepły, letni wieczór. Na grodziskim rynku spacerował tłum zakochanych w sobie ludzi zupełnie nieświadomych tego, co się dzieje tuż obok. Część z nich od czasu do czasu rzuca okiem na szklany wieżowiec wyróżniający się nowoczesnością spośród barokowych kamienic. Przed wieżowcem, jednym z najwyższych w mieście, zaparkowano kilkanaście luksusowych samochodów. Budynek otoczony był przez kilkadziesiąt białoczerwonych płotków, przed którymi znajdowało się po kilku dobrze zbudowanych mężczyzn w czarnych garniturach. Atmosfera na placu nie oddawała tego, co dzieje się na szczycie wieżowca. W zadymionym gabinecie Przewodniczącego Koniasa gorąco debatowali liderzy SPD.

– Siadaj na dupę i nie gadaj głupot. On wcale nie jest tak naiwny jak Ci się wydaje. - starszy mężczyzna mocno odepchnął Młodego.
– Ej, chłopaki, spokój. Tak się nie robi. Jesteśmy tu żeby go ostatecznie wyautować, a na kłótni nie zyskamy nic. Dalej będzie wykorzystywał swoje wpływy przeciw nam, a my nie będziemy mogli zrobić nic. - doktor Makowski był aż za bardzo spokojny. W końcu C*****ski go nienawidził. A Kedar mógł go w tej chwili wyrzucić z politycznej orbity. Raz na zawsze.
– Przecież weźmie ten Rząd. Jest tak napalony na władzę, że choćbyśmy mu pozwolili rządzić bez większości to się nie skapnie. Już raz zrobiliśmy z rządem Suszka. I się udało. Postawiliśmy ich pod ścianą, a oni jak dzieci wpadli w naszą pułapkę. Niech i tak będzie tym razem. - Kanclerz Daniel Chojnacki jak zawsze lubił sprawdzone rozwiązania.
– Czy ty zawsze musisz pierniczyć takie głupoty? Czekan jest silny, ma „power”, a ty myślisz, że będzie tak samo jak z Mateuszem? Oni nie mieli ani zaplecza, ani poparcia! Do tego doszły jeszcze problemy z czasem Kanclerza. Dali się wrobić przez swoją próżność, poza tym rozwalali się już bardzo, bardzo długo. RCA się nie rozwali. Bo nie ma jak. Nie jest partią. - von Lichtenstein nigdy nie wątpił w swoje słowa.
– Cholera, chwila. Dzwoni mi telefon. Za moment wracam, chłopaki. - Daniel odszedł pośpiesznie trzymając nową komórkę w dłoni. To był Kefas. Kanclerz wiedział, że szykuje się coś niedobrego.
– Daniel? Gdzie jesteś?
– No jak to gdzie? Budynek SPD, ostatnie piętro, gabinet Koniasa.
– Wskakuj w garnitur i przyjeżdżaj do mnie.
– Ej? Halo... Co się...

W rządowej limuzynie silnik już działał.

II. Pałac Książęcy, Grodzisk, sobota, 23: 00

– Daniel? Chodź szybko, zaraz będziesz odwołany.
– Co? Przecież godzinę temu ogłosili wyniki! - Kanclerz nie nadążał za Bakonyi'em. Od czterech miesięcy nie ruszał się nigdzie na piechotę. Wszędzie jeździł autem bądź leciał samolotem.
– Czy wy w tej swojej espedowskiej norze nie macie telewizji? Kefas zwołał Izbę Poselską na obrady chwilę po ogłoszeniu wyników!
– Co to ma znaczyć...
– Zamknij się, zaraz wchodzisz do sali tronowej.

Bakonyi i Chojnacki weszli do sali tronowej. Na samym środku sali stał Książę Piotr Mikołaj, obok którego miał stanąć Daniel. Nie było już czasu na wyjaśnienia. Gdy tylko stanął obok Księcia, ten zaczął odczytywać pięknie oprawiony dokument. – Niniejszym powołuję Pana ROBERTA kaw. VON THORN-CZEKAŃSKIEGO na urząd Kanclerza Rządu Jego Książęcej Mości. C*****ski był wyraźnie z siebie dumny. Walczył o władzę 2 miesiące. I w końcu mu się udało. Jest Kanclerzem.

III. Plac Grodziski, Grodzisk, Siedziba centralna SPD, niedziela, 00:25

W zadymionym pokoju na ostatnim piętrze budynku położonym przy Placu Grodziskim spotkanie trwało w dalszym ciągu. Atmosfera była bardzo napięta. – Nie mamy większości w IP, nie mamy Kanclerza, Kefas wywalił wotum w prowincjach. - Iontz robił przegląd sytuacji. Wtedy do pokoju wszedł Daniel. Trzymał w rękach teczkę. Konias zauważył na niej pieczątkę Kancelarii Rządu i pieczątkę „ściśle tajne”. Popatrzyli się na siebie wzajemnie.

– Chłopaki, co robimy?
– Nic. Nie mamy właściwie nic. Będziemy go bombardować pytaniami poselskimi?
- Nie będziemy powtarzać jego błędów.
– Jak z oddziałami regionalnymi?
– Nie wiesz... ciężko. Kefas wywalił wotum w prowincjach.
– CO?!
– Wotum będzie w parlamencie. C*****ski będzie rządził przez następne 4 miesiące. On dostanie to wotum zaufania.

Teczka znalazła się na masywnym, mahoniowym stole. Michael nie czekał na zaproszenie. Energicznym ruchem otworzył nową teczkę. Przeczytał na głos jej treść.
(-) Prezes Banku Sarmacji,
Karol kaw. Khartoum
Panie Kanclerzu,
informacje tu zawarte stanowią tajemnicę państwową. Po wyjściu na jaw tych przelewów Księstwo Sarmacji spotka ogromny kryzys kryzys gospodarczy i blamaż na arenie międzynarodowej. Konieczne jest nadanie materiałom zawartym w tym liście najwyższej klauzuli tajności.


BANK SARMACJI – HISTORIA PRZELEWÓW
6 luty 2008
Od: BS-korona-skarb
Do: BS-RCA
Kwota: 10 000 lt
Tytułem: Lew


– Cholera, a my martwimy się o deficyt?! - Kedar nie wytrzymał.
– Wczoraj to dostałem. Nic dziwnego, że grodziskie wille na wynajem należące do C*****skiego tak dobrze prosperowały. Doskonale umie zabawić się podczas regencji.
– To już wiemy, dlaczego każde sarmackie miasto było pełne bilbordów z C*****skim. - chórkiem powiedzieli Iontz i Zbyszko.
– Upubliczniamy? - Daniel wiedział, ile ryzykują. Sam wiedział też, że Służba Racji Stanu na pewno cudem nie zapomni o ujawnieniu tajnych informacji.
– Jakie są tego potencjalne skutki? - zapytał Iontz kierując wzrok na Makowskiego.
– Przede wszystkim zapaść gospodarcza, wycofanie się inwestorów – a co za tym idzie zmniejszenie tempa wzrostu gospodarczego, zwiększenie się bezrobocia. Poza tym medialna nagonka, jak tylko wyda się, że to nasza robota. Problem w tym, że... Zadzwonił telefon.

IV. Niezidentyfikowany obiekt wiejski, Siedziba LRM „Kosynier”, niedziela, 00:35

– Halo, kto mówi? - telefon odebrał Przewodniczący Konias.
– Cześć, tu Maciek. Widziałeś, co te szuje zrobiły? To się w pale nie mieści!
– Tym zajmą się prawnicy. Mamy tu poważniejszy problem. C*****ski ukradł 10 patyków podczas regencji. Tylko pamiętaj – to nie może wyjść na jaw.
– Lepiej włącz TVT.
– Moment. - adrenalina w ciele Koniasa podskoczyła natychmiast.

„Witamy serdecznie, serwis TVT Sarmacja, wydanie specjalne. Przenosimy się od razu pod gmach Kancelarii Rządu Księstwa Sarmacji, gdzie odbywa się jedna z największych demonstracji antyrządowych od czasu wandejskiego czerwca.”

Tłum ludzi machał flagami Księstwa. Palono loga UKL, RPS i komitetu wyborczego Kanclerza C*****skiego. „Zdrajcy! Zdrajcy!”. W centralnym miejscu placu płonęła dwumetrowa, słomiana kukła RCA. Ludzie zostali otoczeni przez kordony policjantów. Wzburzenie w tłumie wzrastało z sekundy na sekundę. Emocje nie opadały. W końcu wysoki, pięćdziesięcioletni mężczyzna chwycił leżący na ziemi kamień i rzucił nim w kierunku Kancelarii Rządu. Sekundy później Kanclerz zniknął z okna. Od północy poleciały butelki z gazem obezwładniającym. Ludzie chcieli je odrzuci w stronę zbliżających się szybko policjantów. Ktokolwiek zbliżył się do obłoków białego dymu, natychmiast padał bezwładnie na ziemię. Po paru minutach na chodniku leżała połowa tłumu. Ludzie uciekali w popłochu. Konias odwrócił się i podszedł ponownie do telefonu.

– Myślisz o tym samym, co ja?
– Jestem po kilku głębszych, o czym mam niby myśleć?
– Daj mi dwadzieścia minut. Muszę pogadać z Makowskim.

Była już pierwsza w nocy. Część partyjnych kolegów Kwaziego już dawno wyszła z narady, część usnęła. Został tylko Kedar i Kwazi. Dawno nie rozmawiali tak szczerze jak dziś. Kedar wyjął z czarnej, kosztownej walizki starą teczkę. Tej jednak nie widział wcześniej nikt inny.

– Trzymaj. Schowaj tę teczkę dobrze, bo nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć.
– Może w....
– Idź już. Dobrze się wyśpij, bo czeka nas ciężki dzień.
Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 3 czytelników. Średnia nota: 5
Artykuł czytano 426 razy.

Komentarze

2008-04-21 09:39 - autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-C*****ski
Zachęcam do wsparcia autorów - jeśli uważacie, że autorzy "Cytadeli" zasługują na uznanie to wrzućcie grosik do ich skarbonki :) Skarbonka: http://sarmacja.org/kameleon/?id=7

Z góry bardzo dziękujemy!

2008-04-21 12:12 - autor: Michał Maria Groń-Kapiszon
Dobre dobre!

2008-04-21 15:46 - autor: Bartosz kaw. "Ojebejbe" von Thorn-Mackiewicz
Ha. Brown mi się kojarzy :) Czekam na dalsze części :)

2008-04-21 16:56 - autor: Aaron kaw. "Gamaliel" von Lichtenstein-Rozman
Bardzo smaczne. Ale wszak Kedar nie jest w SPD? Chyba że coś mnie ominęło?

2008-04-21 17:07 - autor: Konrad "Sobik" de Luna y Euskadi
Fantastyczne! Po prostu nie wytrzymam do następnej części! :D

2008-04-21 17:09 - autor: Daniel bar. Chojnacki - Kaczyński
Aaron - politykal fikszyn :P

2008-04-21 18:55 - autor: Henryk K. bnt "Leperr" von Thorn-Leszczyński
Oni będą rządzić wiosną;P

2008-04-21 22:02 - autor: Paweł bar. "Szmrek" Szermiński
jest lepiej ;p

2008-04-22 07:19 - autor: Edyta s.d. "Słodka_Ona" von Thorn-Browarczyk
Akcja się nakręca i to mi się podoba ;)

2008-04-22 17:18 - autor: Michał "bronu" de Luna y Euskadi
Powiem ze mi sie nawet podoba.

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.058 sekundy