Dziś jest 17 października 2019 r.
6355. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
3282. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
2982. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)


Różne > "Makiem szał cisza"

Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.

02 kwietnia 2008 r., 16:34 — Lord Darth Wander

*Poniższy tekst ma charakter komentarza politycznego. Autor jest członkiem Republikańskiej Partii Sarmacji i posłem na Sejm z jej ramienia.

Jeden z moich ulubionych bohaterów sarmackiego życia publicznego powiedział kiedyś do Timiosa Kiechajasa: "Timek! Sarmacja ma 5 lat. Przez 1/5 tego czasu rządziło SPD. Czas na zmiany!". Dziś ta legendarna już sentencja jest bardziej aktualna niż wtedy, gdy została wypowiedziana. Ale nie dlatego, że ostatnio rządziło SPD i nie dlatego, że SPD za wszelką cenę powinno od władzy odejść. Powód jest bardziej zasadniczy. Odejść musi postpolityczność.

Kompromis, którego nie było 

Pojęcie to jest ostatnio dość modne w realnym dyskursie publicznym, odkąd wprowadził je doń zyskujący na popularności publicysta Sławomir Sierakowski. Tłumacząc z grubsza, chodzi o ustanowienie w polityce szerokiego zespołu poglądów akceptowanych przez wszystkie główne partie, i sprowadzenie jej do rozgrywki o charakterze personalnym, czy wizerunkowym. Ustanowiony zestaw hegemonicznych poglądów często nazywany jest "kompromisem", mimo że zwykle nie spełnia jego definicji, jako że główni zainteresowani byli całkowicie pominięci przy negocjacjach.  Przykłady? Aborcja, czy związki partnerskie. Według obrońców status quo zawartu był tu kompromis, mimo że żadna organizacja działająca na rzecz praw kobiet, czy żadna organizacja gejowska nie przypominają sobie, by kiedykolwiek te kwestie z nimi dyskutowano. Przeciwnie- kolejne władze sukcesywnie odmawiają podjęcia z nimi rozmów. Gdy politycy nie respektujący niektórych choćby zasad tej hegemonii podnoszą swoje postulaty, spotykają się z atakiem ze strony rzeczników "głównego nurtu". Atak ten nie ma przy tym podłoża merytorycznego; nie dyskutuje się z postulatami, a używa określeń pogardliwych lub wykluczających. Tak było w podanym przeze mnie przykładzie ("beton, ktorego nie zmiękczy kwas solny" rzekomo kulturalnego biskupa Pieronka w odpowiedzi na rzeczowe argumenty feministycznej minister), tak było też w przykładzie najnowszym: prymitywnym ataku na głosujących przeciw Traktatowi Lizbońskiemu posłów i senatorów PiS. Tu nie było merytorycznej debaty, tu padały (zwłaszcza ze strony mediów) zarzuty o nieuctwo i hucpę. Tak, jakby nie było oczywiste, że w Polsce może być ktoś, kto woli obecne regulacje unijne, lub wolałby inaczej skonstruowany Traktat (tak, ja też wolę, choć z innych powodów niż poseł Cymański).

Na piwku z Anną Sobecką 

Gdzie w tym wszystkim świat wirtualny, gdzie Sarmacja, dlaczego przytaczam cytat z Daniela Chojnackiego właśnie?  Ano dlatego, że styl postpolityczny cechuje ostatni okres rządów SPD, a w szczególności rząd Chojnackiego. Styl uchylania się przed jakimikolwiek konfliktami, styl ograniczający się do bieżącego administrowania, słowem: unikanie za wszelką cenę uprawiania polityki. Bo polityki nie da się uprawiać bez wejścia w konflikt, i to nie taką zwykłą pyskóweczkę w stylu "ja nie lubię Koniasa a ja C*****skiego", a konflikt prawdziwy. czyli na tle fundamentalnej różnicy ideowej i programowej. Sarmacja łaknie takiego konfliktu jak kania dżdżu, życie publiczne staje się coraz bardziej nudne (co przyznają nawet niektórzy politycy SPD) i coraz bardziej opiera się o przesłanki personalne, co z symulacją prawdziwego życia politycznego ma niewiele wspólnego. Rzecz jasna SPD wcale nie jest jedyną winną tego stanu rzeczy, jestem przekonany że rządy jakiejkolwiek innej z ówczesnych partii byłyby podobne.

Dlaczego? Ano dlatego, że postulaty programowe partii albo sprowadzają się do  gładko brzmiących ogólników, albo dotyczą kwestii ściśle technicznych, jak wprowadzenie nowych współczynników do Syriusza, czy regularne publikowanie informacji o zabytkach (dotyczy to również mojej Partii, co od wczoraj staram się zmienić). Nie twierdzę, że technikalia nie są istotne. Dla partii politycznej jednak znacznie istotniejsza powinna być spójna tożsamość ideowa, wyrażająca się w podejmowaniu decyzji programowych, a w konsekwencji legislacyjnych. Takiej praktyki nie ma, w Sarmacji bowiem postpolityczność ma się znakomicie. Weźmy sprawę Wandejskiego Czerwca - nie było żadnej "starosarmackiej" grupy, która z ideowych pobudek stanęłaby przeciw bezprawnemu aresztowaniu (samotny głos posła Dzikowskiego, acz pamiętany, był maleńką stokroteczką do kożucha). Dlaczego? Dlatego że wszyscy "lubią Księcia". Personalia w miejsce idei. Idźmy dalej.  Ustrój Państwa. Wystarczyło, że na arenie politycznej Księstwa pojawiła się partia z Republiką w nazwie, by jeden z prominentnych monarchistów popisał się serią niewybrednych wypowiedzi z wyraźnie antysemickim podtekstem. Brak merytorycznej debaty, zastąpienie jej pogardą i ośmieszeniem. Polityka zagraniczna. Jeden z czołowych kandydatów na Kanclerza wygłosił niedawno absurdalne oświadczenie, że polityka zagraniczna powinna pozostać wolna od sporu politycznego. Praktyka pokazuje, że niemal wszyscy takie stanowisko akceptują. Mimo, że w świecie wirtualnym trudno o bardziej polityczną działkę, zwłaszcza w obliczu pojawienia się "państw wirtualnych 2.0" jak Wandystan, Gnomia czy - w mniejszym stopniu - Morvan. Mimo, że obecne zbliżenie ze Scholandią poprzedzone było latami wrogości. Światopogląd. Sarmackie przepisy pełne są przepisów stawiających w hegemonicznej pozycji realną religię wyznawaną tylko przez część Sarmatów. Niektóre z tych przepisów są wręcz kuriozalne, przykłąd: "Kto Bogu bluźni, ten podlega karze...". To przebija nawet poselskie wystąpienia Anny Sobeckiej, spikerki Radia Maryja. Jednocześnie nie widać na scenie politycznej reakcji wobec tego rodzaju regulacji. To kolejne podobieństwo do Polski i jej rzekomego kompromisu światopoglądowego, będącego w rzeczywistości hegemonią umacnianą przez główne partie i najważniejsze media (rola mediów jest tu najiistotniejsza i również analogiczna do sytuacji sarmackiej).

Lot nad kukulim gniazdem 

Takich przykładów można by wymienić jeszcze więcej, ale nie chcę tworzyć tu stustronicowego elaboratu. Warto dodać, że winnym tej sytuacji jest także Książę. O ile całkowicie rozumiem Jego opór wobec np całkowitej zmiany ustroju państwa (trudno żeby Ksiązę zgłaszał gotowość do oddania władzy Ludowi, zwłaszcza ten Książę), o tyle padanie Rejtanem przy drobnych zmianach prawa zwyczajnie psuje zabawę. Dobrym przykładem jest sytuacja z "Kukułem". To Książę doprowadził do referendum, znając z góry jego wynik, a nawet gdyby go nie było, uchwalonej przez Parlament zmiany by nie podpisał. Mimo, że nie wyrządziła by Mu żadnej realnej krzywdy, nie naruszyłaby żadnych kompetencji.

Wokół zbyt wielu tematów panuje, by zacytować innego z mych ulubionych bohaterów wirtualnych, "makiem szał cisza". Jedyną drogą do wybicia sarmackiej polityki z kolein nudy i kolesiostwa, do zastąpienia "polityki" zjazdowo-knajpiano-piwnej ideową polityką partyjną, jest droga zbudowania sceny politycznej opartej na zderzeniu przeciwstawnych bloków definiowanych nie przez sympatie i antypatie personalne, a przez różnice programowe i ideowe. Zarówno w Polsce, jak i w Sarmacji. Panie i Panowie parlamentarzyści: idźcie tą drogą.

 

 

Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 2 czytelników. Średnia nota: 2.5
Artykuł czytano 477 razy.

Komentarze

2008-04-02 16:45 - autor: Piotr Mikołaj
O, przepraszam... Gdyby kukuł w referendum wygrał, to stosowna ustawa zostałaby podpisana. Szczęśliwie - nie został. Przyznaję się do współodpowiedzialności za postpolityczność. Pod głównymi tezami artykułu podpisuję się w pełni.

2008-04-02 16:48 - autor: Lord Darth diuk Wander
Ale gdyby referendum się nie odbyło, to stawiam, że nie zostałaby :)

2008-04-02 16:52 - autor: Krzysztof hr. "Kwazi" Konias
Problem w tym, że idei jest tyle ilu sarmatów. (a z tym bredzeniem o antysemityźmie dałbyś sobie spokój bo robisz z siebie pajaca)

2008-04-02 16:57 - autor: Lord Darth diuk Wander
Pajaca zrobił z siebie Diuk Kościński, sugerując że polscy Żydzi nie byli w 1968 u siebie, co stwierdzam z głębokim ubolewaniem. A w istnienie 130 ideologii niespecjalnie wierzę. Żeby nie powiedzieć "wcale".

2008-04-02 17:49 - autor: Krzysztof hr. "Kwazi" Konias
Czy ty usiłujesz konkurować z RCA w dziedzinie manipulowania cudzymi wypowiedziami?? Zapewniam Cię, że - mimo Twej wybitnej elokwencji - nie masz żadnych szans.

2008-04-02 18:07 - autor: Lord Darth diuk Wander
Ja nie musze niczym manipulowac, te wypowiedzi sa jasne do bolu zebow, publicznie dostepne, a do tego publicznie podtrzymane mimo szansy na wycofanie sie. Zreszta wiecej sie do dyskusji na ten temat nie znizam, zapraszam za to do dyskusji z tezami artykulu. Lub do braku dyskusji :)

2008-04-02 19:21 - autor: Dariusz v-hr. "Kedar" Makowski
Czytam ten artykuł wyciskam wodę i oprócz tezy nic w nim więcej nie ma. Płk Winnicki rzuca temat i sam do niego się nie odnosi. Gdzie ta ideowość w Partii Republikańskiej do której należy autor? Gdzie te idee płk. Winnickiego są (jego osobiste) ? Gdy diuk Kościński pyta wprost o cel istnienia Republikanów zgodnego z ich nazwą to dochodzi do manipulowania wypowiedziami i rzekomym antysemityźmie i wychowaniu gomułkowskim (ha ha ha) Kościńskiego. Artykuł oprócz tezy nie do końca prawdziwej jest pełen lamentu człowieka, który nie ma wsparcia dla swoich idea fix.

2008-04-02 20:24 - autor: Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka
Cóż, o ile nie sądzę, by diuk Kościński, parafrazując slogan z roku 1968 "Syjoniści do Syjamu" i kierując go pod adresem sarmackich republikanów, chciał dać upust swoim antysemickim resentymentom (o jakie go wcale nie posądzam), to z pewnością przekroczył miarę dobrego smaku. Być może chciał być dowcipny - ale mu po prostu nie wyszło.

Natomiast co do zapisu z Kodeksu karnego "Kto Bogu bluźni, ten podlega karze..." - zastanawiam się, czy ten przepis w równym stopniu odnosi się do Boga chrześcijan, co do Allaha, Wisznu, Śiwy czy Akal Purakh. Nie wiadomo też, co z bóstwami czczonymi w starożytności przez wymarłe dziś cywilizacje. Czy im też przysługuje ochrona sarmackiego prawa karnego? Ciekawa też jestem, jaki organ państwa dysponuje kompetencjami, by orzekać, czy dobra osobiste któregoś z tych bóstw zostały naruszone poprzez bluźnierstwo...

2008-04-02 20:39 - autor: Daniel bnt von Staufen
Jest tylko jeden Bóg.

2008-04-02 20:51 - autor: Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka
Na ten temat istnieją różne opinie.
Ja tylko się zastanawiam, czy prawo sarmackie opowiada się tylko za jedną z możliwych, czy w równej mierze chroni dobre imię wszelkich bogów, bez względu na to, czy ich wyznawcy stanowią część sarmackiej społeczności i żyją współcześnie, czy nie. Czy określenie boga Re albo Baala, Astarte czy Zeusa mianem np. „pogańskiego bożka” jest bluźnierstwem, czy nie jest? Czy fakt, że wyznawcy tych bogów zasadniczo powymierali, odbiera tym bogom prawo do czci? A może ochronie podlegają tylko bogowie wyznawani przez obywateli sarmackich? Jaki organ państwowy w Sarmacji i na podstawie jakich przesłanek potrafi to rozstrzygnąć?

2008-04-02 21:39 - autor: Henryk K. bnt "Leperr" von Thorn-Leszczyński
Moim skromnym zdaniem Towarzyszko człowiek kulturalny, z kręgosłupem moralnym, nie będzie obrażał żadnego boga i nie będzie zwyzywał wyznawców jakiejkolwiek religii. A jeśli już to zrobi, przepisy niewiele pomogą, bo do pustego nie nalejesz;)

2008-04-02 21:45 - autor: Timios hr. Kiechajas
Tow. Waldemaria postuluje wprowadzenie swoistego Pontifexa Maximusa? :D A artykuł bardzo celny - w Sarmacji jest nudno, to że spory są natury "A ja nie lubię C*****skiego/Koniasa/etc" to sam RCA właśnie stwierdził z 3 lata temu prawie [a może i wcześniej. a może i inni przed nim]. Że nikogo programy w Sarmacji nie obchodzą, że ważniejszy jest konkurs piękności niż prawdziwy pluralizm. I miał rację. I najciekawsze jest to, że absolutnie nikt tego nawet nie próbował zmieniac [ nawet krótko istniejące PPS nie zaliczę do tej kategorii, a to z tego względu że jego skutecznośc i aktywnośc była dośc mizerna]. Brakło mi w artykule jednak pewnych propozycji rozwiązań ze strony RPS czy samego posła Lorda Wandera. Jestem wszakże przekonany, że już wkrótce coś niecoś jeszcze w tym temacie usłyszymy. Tymczasem wracam do oglądania meczu Arsenalu. Bye.

2008-04-02 22:24 - autor: Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka
Wręcz przeciwnie - nie jestem za mnożeniem tego rodzaju bytów. Ja tylko się zastanawiam, po co prawodawca tak przekombinował i napisał "Kto Bogu bluźni", skoro nie sprecyzował, co lub kogo konkretnie ma na myśli, pisząc „Bóg” (a czego lub kogo nie), ani co znaczy bogu bluźnić (czy jest na przykład bluźnierstwem publiczne wyznawanie poglądu, że Boga nie ma?).

Ogólnie rzecz biorąc - myślę, że Bogowie, jako istoty wszechmocne, mogą bronić się sami przed zniewagą. Mają przecież takie narzędzia Opatrzności, jak zarazy, trzęsienia ziemi i inne dopusty Boże. Prawo winno więc raczej chronić obywateli, którzy czują się skrzywdzeni znieważaniem przedmiotu ich czci religijnej.

2008-04-02 22:31 - autor: Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka
Panie Henryku, to prawda. Ale takie przepisy mi nie przeszkadzają, dopóki trzymają się granic rozsądku. W tym przypadku - zdecydowanie lepiej by było, gdyby chroniły dobra osobiste obywateli, a nie samego Absolutu. Takie zapisy w moim przekonaniu nie przydają powagi kodeksom.

2008-04-02 22:45 - autor: Lord Darth diuk Wander
Tow. hr. Timiosie!

a/ jak wspomnialem w tekscie, widze grzech ogolnikowosci RPS i od wczoraj dzialam na rzecz odkupienia tegoz, a w zwiazku z tym...
b/ tak, uslyszymy.

p.s. remis to dobry wynik.

2008-04-02 22:49 - autor: Lord Darth diuk Wander
Henryku, moj ulubiony baronecie (a na pewno w czolowce ulubionych). Tu nawet nie chodzi o obrazanie bogow czy religii (chociaz ja uwazam, ze mozna, na tej samej zasadzie na jakiej mozna obrazac idee polityczne; nikt nigdy nie udowodnil ze stosunek emocjonalny do religii musi byc silniejszy od takiego stosunku do polityki). Chodzi o to, ze sposob sformulowania tego artykulu pochodzi zywcem z "Rozmow Niedokonczonych". Ja nie wiem co moze w jezyku prawniczym oznaczac "bluznierstwo" i nie wiem co w jezyku prawniczym oznacza "Bog". To jest Kodeks Karny, na litosc, nie wystapienie Klubu Poselskiego LPR. Chodzi tez i o swieckosc panstwa, ale to temat na dluzsze rozwazania, ktore nastapia.

2008-04-02 22:53 - autor: Timios hr. Kiechajas
Jeszcze ad rem - jak przybywałem do Sarmacji to też nie było oczywiście takiego sporu "problematycznego" powiedzmy - po prostu jakiś czas każdemu mieszkańcowi musi opłynąc, dopóki się w tym wszystkim nie połapie. Istniał natomiast pewien motor zastępczy, który jednak już dzisiaj nie działa, czyli rywalizacja między prowincjami. Teraz już nie ma komu rywalizowac. A szkoda.

P.S> Może byc. Tak samo jak zwycięstwo "podopiecznych Zico" ;P

2008-04-02 23:25 - autor: Lord Darth diuk Wander
Nie, nie tak samo. Zwyciestwo podopiecznych Zico jest jednym z najradosniejszych wydarzen od dnia wyboru Naszego Papieza!

2008-04-03 01:30 - autor: Piotr diuk Kościński
Krótko i węzłowato:
Skrajnym chamstwem i bezczelnością jest przypisywanie mi "antysemickich podtekstów". Miałem niejasne wrażenie, że Autor mnie trochę zna. Otóż: może i zna, ale w imię swoich własnych, partykularnych interesów nie cofa się przed oszczerstwami. Cóż, jak nie ma się argumentów, to sięga się po pomyje i chlap, chlap, chlap.
Czekam teraz na wyciągnięcie kolejnego wiadra i kolejne chlapnięcia pomyjami pod moim adresem.
Chamstwo i bezczelność. Tyle.

2008-04-03 15:14 - autor: Lord Darth diuk Wander
Krótko i węzłowato:

Waldemaria: Tak... Dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami, ktoś już
wznosił podobne hasło: Syjoniści do Syjamu.

Diuk: I nie wykluczam, że miał rację ;-)))

Ja: W 1968 tez mowili "walizka-Dworzec Gdanski-Izrael".

Diuk: a na Ukrainie niepodległościowcy wołali do prorosyjskich polityków:
„czemodan – wokzał - Moskwa". I co, nie mieli racji?

2008-04-03 15:39 - autor: Karol kaw. "Khartoum" Khartoum
Noo.... Panie Wander, Pan świętą rację ma. Się zgadzam z Panem w zupełności :).

2008-04-03 17:31 - autor: Szymon bnt "Silent Man" Nowicki-Liberi
Aj waj!

2008-04-03 19:00 - autor: Aaron kaw. "Gamaliel" von Lichtenstein-Rozman
Diuk K. Chyba powiedział po prostu o jedno słowo za duzo i ćężko mu teraz wybrnąć z tej sytuacji z twarzą.

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.04 sekundy