Dziś jest 18 stycznia 2021 r.
6815. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
3742. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
3442. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)


Różne > "Wściekłość i zażenowanie"

Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.

08 lutego 2007 r., 18:09 — Książę Piotr Mikołaj

Sześć głosów za. Dwa głosy przeciw. Wynik głosowania w Izbie Senatorskiej jest przesądzony. Minister Spraw Zagranicznych, pan Krzysztof baron Konias zostanie odwołany z urzędu. Pragnę, aby dla wszystkich było wiadome, iż staję w jego obronie, choćby był to — pomimo wielu rozmów prowadzonych z senatorami — głos osoby wołającej na puszczy. Pozostaje mi jedynie powtórzyć za Antonim Słonimskim — proszę pamiętać, że byłem przeciw!

Niektórzy z Was wiedzą, iż gromadzę informacje w celu wszechstronnego ustalenia przebiegu wydarzeń, jakie doprowadziły do konfliktu pomiędzy Sarmacją a Al Rajnem. Nie chciałem zabierać publicznie głosu przed zgromadzeniem kompletu informacji. Nie chciałem podminowywać kandydatury pana Konrada hrabiego von Staufena, którego również darzę sympatią i zaufaniem. Sądziłem, że najlepiej będzie, jeżeli dyskusja publiczna będzie toczyć się w oparciu o fakty, nie mniemania.

Nie chcę jednak, by ktokolwiek miał podstawy do tego, by sądzić, że moje milczenie oznaczało akceptację dla odwołania barona Koniasa i obarczania go pełną odpowiedzialnością za politykę Sarmacji wobec Al Rajnu. Napawa mnie wściekłość, gdy czyni się jednego z najznamienitszych Sarmatów winnym najcięższych dla szefa dyplomacji przewinień. Napawa mnie zażenowanie gdy widzę, iż w następstwie moich działań baron Konias staje się przysłowiowym chłopcem do bicia.

W ciągu debaty na temat Al Rajnu wygłoszono tak wiele nieprawd i wylano tak wiele jadu, że jest mi zwyczajnie wstyd. Przez ostatnie dni mieliśmy do czynienia z festiwalem hipokryzji. List protestacyjny podpisywały osoby, które osobiście były współwinne eskalacji wrogości pomiędzy Księstwem a Sułtanatem, osoby, które miały wobec Sułtanatu nieprzyjazne zamiary, a które dziś krzyczą obecnie głośno o hańbie narodowej. To, Panowie, jest prawdziwa hańba narodowa.

Złe stosunki między Sarmacją a Al Rajnem nie były skutkiem niczego innego, niż kłamstw, zacietrzewienia i podłej rozrywki kosztem innych. Zaczęło się od ataku na serwer Al Rajnu. Władze Sułtanatu zostały wprowadzone w błąd. Wmówiono im, iż za atakiem stali Sarmaci. Państwo, które dopiero co rozpoczęło swoją drogę, poczuło się zagrożone. Gdy zagrożone są podstawy egzystencji, nie roztrząsa się wszystkich za i przeciw. Wtedy się działa, choćby zbyt gwałtownie.

Wydalenia z terytorium Al Rajnu („ścięcia” pojawiły się w obiegu później) dotknęły nie tylko Sarmatów. Kiedy serwer Al Rajnu został ponownie uruchomiony, z tego kraju wydalono wszystkich mieszkańców, którzy osiedlili się tam w ostatnim czasie. Przy okazji, chciałoby się rzec — przypadkiem — wydalono także Sarmatów, których zamiary względem Sułtanatu nie były do końca uczciwe. Całość wydarzeń poprzedziła ostra walka o władzę w samym Sułtanacie.

Nie przepraszałem w imieniu wszystkich Sarmatów. Nie mam prawa do tego, aby być się w cudze piersi. Twierdzenie jednak, iż Sarmaci nie mają win, jest nieprawdą. „Sułtańskie psy”, „zwierzęta”, „debilni fanatycy”, „dziki lud”, „g*wniarzeria” — to tylko niektóre określenia, jakie padały z naszej strony pod adresem Al Rajnu. Biję się we własne piersi, bo sam dałem się ponieść emocjom, i także spod moich palców wychodziły słowa, jakich pod czyimkolwiek adresem wygłaszać się nie godzi.

Jeżeli usprawiedliwia się ataki pod adresem Al Rajnu najsłabszym z argumentów, brzmiącym tak oto, iż „oni zaczęli pierwsi”, powtarzam raz jeszcze, by nie było co do tego żadnych złudzeń, iż mieszkańcy Sułtanatu Al Rajn byli przekonani o tym samym. Fala napaści słownych pod adresem Sarmacji rozpoczęła się po ataku na ich serwer. Pierwsze nieprzychylne wypowiedzi wygłaszał tam zaś Sarmata, dla własnej rozrywki — wtedy, wcześniej, poproszono go o to, by przestał.

Nie zaakceptuję poglądu, iż powinniśmy prowadzić rozmowy z mniejszymi państwami z pozycji siły. Nie zaakceptuję takiej wizji polityki zagranicznej, która oznaczać będzie butną postawę względem innych. Jesteśmy wielkim krajem i mamy z czego być dumni — w tym większym jednak stopniu powinniśmy okazywać szacunek innym i traktować ich jako równoprawnych partnerów, a nade wszystko pielęgnować cnotę pokory u samych siebie, bo nic nie jest dane na wieki.

O wielkości człowieka nie decyduje to, kim jest, jakie stanowisko piastuje, ile pieniędzy posiada na koncie — ale jaki jest i jakie cnoty definiują go jako człowieka. Nie inaczej jest z państwami. Sarmacja jest wielkim krajem nie dlatego, że mieszka w niej tak wielu ludzi czy dlatego, że działa w niej tak wiele instytucji. Sarmacja jest wielka dlatego, że żyją w niej wspaniałe jednostki, które połączone więzami znajomości, koleżeństwa i przyjaźni tworzą bogatą wewnętrznie społeczność.

I dlatego proszę pamiętać, że byłem przeciw.

Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 2 czytelników. Średnia nota: 5
Artykuł czytano 321 razy.

Komentarze

2007-02-08 18:16 - autor: Daniel Wojtowicz
Próbował, próbował i mu się udało. Niestety. Na nic zdały
się tłumaczenia, że każdy popełnia błędy. Musieliście
doprowadzić do tego, że Sarmacja będzie teraz pośmiewiskiem.
Czy przystoi tak wielkiemu państwu, aby odwoływać Ministra
Spraw Zagranicznych, po błędzie, który co prawda mógł wiele
osób urazić, ale jednak nie wpłynął bardzo na nasze v-życie?

2007-02-08 18:24 - autor: Emanuel bnt "nospheratu" Śmigło
Ciekawe czy szczekające burki raz jeszcze dadzą popis
stadnej głupoty odcinając się od wszystkiego i wszystkich...

2007-02-08 18:24 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Wciąż ani słowa wyjaśnienia, SKĄD wzięła się tak gwałtowna
zmiana kursu wobec Al Rajnu. Decyzja tej rangi została
podjęta już jakiś czas temu, podczas gdy wciąż jeszcze
gromadzone są informacje w celu ustalenia przebiegu
wydarzeń, jakie doprowadziły do konfliktu. Czy kolejność nie
powinna być przypadkiem odwrotna? Czy nie powinno się
najpierw ustalić stanu faktycznego, a potem w oparciu o tę
wiedzę podejmować decyzje?

2007-02-08 18:33 - autor: pplk Michas diuk Winnicki Arped de Valmont de Liberi
Ja zapamietam przede wszystkim to, ze Ksiaze z Ministrem
mieli serdecznie gdzies interes Sarmatow, i pozwolili
dzikusom wycierac sobie zasluzonymi Sarmatami gebe. Tytul
powyzszego tekstu jest wiec adekwatny- po lekturze ogarnia
mnie zazenowanie.

2007-02-08 18:33 - autor: pplk Michas diuk Winnicki Arped de Valmont de Liberi
Ach, szkoda jeszcze, ze zapomnial Wasza Wysokosc o serii
klamstw i kretactw Ministra przed Senatem...no ale w sumie
nie pasowalo do wydzwieku, prawda? :)

2007-02-08 18:53 - autor: Piotr Mikołaj
Decyzja została podjęta, ponieważ dalsze utrzymywanie
wrogich stosunków było bezpodstawne. Wiedzieliśmy wcześniej
o ataku na serwer, wiedzieliśmy, że nie stali za nim
Sarmaci, wiedzieliśmy o możliwej zewnętrznej inspiracji,
wiedzieliśmy, że obydwie strony przekroczyły pewne granice.
Samo w sobie było to wystarczającym powodem do tego, aby ten
węzeł gordyjski przeciąć. To była gwałtowna zmiana kursu,
właśnie dlatego, żeby nie przeciągać złej sytuacji w
nieskończoność. Biję się w pierś jedynie za to, że nie
podjąłem wcześniej stosownych kroków informacyjnych. Jest
to, niestety, moje osobiste specialite de la maison.

2007-02-08 18:56 - autor: Piotr Mikołaj
Interes Sarmacji i Sarmatów jest najważniejszym czynnikiem
kształtującym politykę zagraniczną Księstwa Sarmacji.
Zarzucanie MSZ (siebie przemilczę) *świadomego i celowego*
działania wbrew interesom narodowym jest haniebne. Jestem
głęboko przekonany, że w interesie narodowym Księstwa
Sarmacji leży budowa jak najlepszych stosunków z innymi
państwami oraz ich mieszkańcami. Do ostatniej wypowiedzi
odniosę się w odrębnym komentarzu.

2007-02-08 19:02 - autor: Piotr Mikołaj
O ile sobie dobrze przypominam, a moją pamięć wydatnie
odświeża lektura Bramy Sarmackiej, MSZ przedstawił
publicznie raport z działań MSZ, znajdujący się pod adresem
http://www.sarmacja.org/strona,news,1976. Nie wiem, do
jakich krętactw się Diuk odnosi - jeżeli chodzi o sprawę
ambasady w Dreamlandzie, to niewykluczone (nie pamiętam), iż
istotnie informacja o agremencie pochodziła ode mnie.
Oczywiście, prawem opozycji jest doszukiwanie się złej
wiary, ale pewne granice powinna jednak wyznaczać zwykła
przyzwoitość.

2007-02-08 19:12 - autor: pplk Michas diuk Winnicki Arped de Valmont de Liberi
Chodzi oczywiscie o to, ze Minister: 1/ najpierw twierdzi,
ze pelnil w grudniu urzad MSZ i nie mialo miejsce wyrazenie
agrement, 2/ po udowodnieniu, ze pkt 1 byl klamstwem,
twierdzi, ze urzedu Ministra w danym okresie nie pelnil, 3/
po udowodnieniu, ze pkt 2 byl klamstwem (dowodami byly m.
in. wypowiedzi samego Ministra), Minister udaje, ze dowodow
nie widzi.

2007-02-08 19:56 - autor: gen. Łukasz mar. Nowicki
Pragnę zaznaczyć, że jako senator, również byłem przeciw. I
jestem z tego dumny. Co do reszty - również mnie tytuł
ogarnia.

2007-02-08 20:27 - autor: v-hr. Accursius
Everybody need somebody to love !

2007-02-08 20:47 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
*Świadome i celowe* działanie wbrew interesom narodowym
byłoby po prostu zdradą stanu, a takiego zarzutu nikt
przecież nie stawiał. Rzecz w tym, że nie wszyscy pojmujemy
interes narodowy w taki sam sposób. Większość Senatu, jak
widać, ma na ten temat inne wyobrażenie niż m.in. ustępujący
minister.

2007-02-08 20:52 - autor: Piotr Mikołaj
(1) Stanowisko odnośnie tego, co pisze Diuk Winnicki zajmę
(o ile jeszcze będzie wtedy taka potrzeba...), kiedy baron
Konias wróci. Przez co najmniej kilka dni go nie
będzie.

(2) Jeżeli o działanie wbrew interesom
narodowym, diuk Winnicki postawił zarzut "mienia
serdecznie gdzieś interesu Sarmatów", działania w pełni
świadomego. Jest najzupełniej zrozumiałe, że interes
narodowy jest pojmowany różnie przez różne osoby, ale to nie
zwalnia od odpowiedzialności za słowo. Pewnych zarzutów
stawiać się nie godzi.

2007-02-08 22:59 - autor: Calisto "Winheart" Kami-Chojnacka-Czekańska
Tak sobie czytam o ty wszystkim już od jakiegoś czasu i z
każdym dniem inaczej pojmuje ten problem. Na początku
uznałam, że fakt nie powinniśmy przepraszać, ale teraz, a
szczególnie po zamieszczeniu najnowszej sondy w SOBOSIE
jestem przekonana, że powinniśmy i to jeszcze wiele razy.
Uważam, że sonda jest infantylna i świadczy o tym jak wysoce
rozwinięta jest kultura Sarmatów. Przykro mi, ale muszę
stwierdzić, że to własnie Sarmaci zachowują się obecnie jak
szczeniaki, g*wniarzeria, itp. Ze względu na wiek można
wiele wybaczyć, ale braku kultury i chamstwa raczej nie.
Pomyślcie Panowie jakbyście się czuli, gdyby was postawić w
takiej sytuacji...

2007-02-09 08:59 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
Mnie się ta sonda też nie podoba - z tych samych względów,
niemniej wciąż nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pobratanie
się z Al Rajnem nastąpiło na niekorzystnych warunkach,
decyzja została podjęta na łapu-capu, a teraz dopiero
dorabia się do niej szczytną ideologię...

2007-02-09 09:05 - autor: Elijahu bnt "Rabbi" Rosenkranz
[OT] A swoją drogą - gdzie w tym wszystkim jest Kanclerz?
Dlaczego milczy? Mógłby chyba od czasu do czasu publicznie
wyrazić swoje zdanie, zwłaszcza w tak głośnej i ważnej
sprawie?

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.033 sekundy